Kasia Wąsik

Cze 2, 2016 w Sylwetki LGD

KasiaBeata Brodzka: Zacznijmy od początku, opowiedz, od kiedy działasz na rzecz swojej społeczności tu w Kościuszkach?

Kasia Wąsik: Od kiedy jestem sołtysem, tj. od marca 2011 roku. Przejęłam to po mojej koleżance Gosi. Jak się jej kadencja skończyła przyszła do mnie i mówi: „weź to po mnie, bo nikt inny nie chce”. Pomyślałam wtedy, że wieś sołtysa musi mieć a ponieważ ja nie pracuję zawodowo, to mogę swój wolny czas przeznaczyć na zrobienie czegoś pożytecznego.

B.B. Postawa godna naśladowania.

K.W. Zawsze się udzielałam społecznie. Lubiłam to i nadal lubię. Jako sołtys czuje się odpowiedzialna za to, co się u nas na wsi dzieje.  Dużo mi pomogły szkolenia organizowane przez LGD szczególnie „Szkoła Animatorów Wiejskich”. Utwierdziłam się w przekonaniu, że to właśnie sołtys musi dawać przykład i pokazywać, że można, że sporo zależy od nas. Trzeba tylko wyjść z domu i coś z siebie dać. Jeśli się coś dzieje, to ludzie są ciekawi, pomagają i w ten sposób powoli społeczność się aktywizuje.

B.B. A konkretnie, jakich działań się podejmujecie?

K.W. Co roku organizujemy dożynki wiejskie. Sami wszystko przygotowujemy. Począwszy od wyplatania wieńca a na wypieku chleba i zrobieniu smalcu skończywszy. Dzięki funduszom unijnym i gminnym została wyremontowana świetlica. Mamy miejsce, gdzie możemy się spotykać. Piszę wnioski na działania aktywizujące. Odbyły się u nas warsztaty z pierwszej pomocy przedmedycznej, informatyczne, kulinarne czy rękodzielnicze. Organizujemy też wiele imprez dla dzieci np. bal przebierańców, kulig czy ferie. Nie zapominamy o dorosłych. Wspólnie z gminą i OPS-em przygotowaliśmy w Kościuszkach wigilię dla osób starszych i samotnych.  26 października ubiegłego roku odbył się u nas Dzień Seniora. Mój dziadek i sąsiadka pani Marysia to dziewięćdziesięciopięciolatkowie. Liczą sobie tyle wiosen ile niepodległa Polska.

B.B. Ciekawe porównanie.

K.W.  Chcę powiedzieć, że to właśnie święto odzyskania przez Polskę niepodległości stało się dla nas inspiracją, która wydała owoc w postaci ”Pierwszego Rodzinnego Biegu Niepodległościowego na 111 metrów”. Rozpoczął się o godzinie 11.11. Na starcie zameldowały się całe rodziny. Biegł nawet mój teść z rozrusznikiem serca.  Oczywiście była msza, a całe to wydarzenie uświetniła obecność orkiestry dętej z Goleniowa. Wszyscy bardzo się wzruszyliśmy słysząc Mazurka Dąbrowskiego tak na żywo.

B.B. Gratuluję pomysłu. Tym, co robicie udowadniacie, że odpowiedzi na pytanie, czym jest społeczeństwo obywatelskie czy co oznacza słowo patriotyzm warto szukać właśnie w takich oddolnych działaniach a nie tracić czas na czysto teoretyczne medialne dysputy.

K.W. Staramy się jak możemy. Cieszę się, że nie jestem sama. Mam wokół siebie ludzi, na których zawsze mogę polegać. Są zaangażowani, bezinteresowni i pomysłowi. Jak trzeba upiec ciasto, to nikt nie pyta za ile, tylko piecze za swoje, ktoś inny zasponsoruje prosiaczka i już jest okazja żeby wspólnie spędzić czas przy ognisku czy grillu.

B.B.  Podsumowując naszą rozmowę cisną mi się na usta słowa piosenki „jest dobrze , jest dobrze wcale nie najgorzej jest”. Wobec tego, powiedz Kasiu, czego sobie życzysz na przyszłość, żeby można było sobie zaśpiewać „ jest lepiej, jest lepiej a będzie jeszcze cudowniej”?

K.W. Chciałabym, aby nasza wieś nabrała charakteru, kolorytu. Żeby była ładna, zadbana i otoczona jeszcze większą troską i zaangażowaniem ze strony jej mieszkańców. Lubię, kiedy coś się dzieje, kiedy ludzie się cieszą, wychodzą z domów, po to, aby wspólnie coś zrobić. To mnie nakręca, dodaje energii, wtedy jeszcze bardziej chce mi się działać. Życzę sobie, aby ten stan pozytywnej gotowości do zmiany naszej rzeczywistości na lepsze trwał jak najdłużej.