Jola Szafranek

Cze 2, 2016 w Sylwetki LGD

JolaBeata Brodzka: Kartlewo – miejsce magiczne?

Jola Szafranek: Od 22 lat mieszkam w Kartlewie. Spodobało się mojemu mężowi. Znalazł tu dom do remontu i choć chałupa była licha postanowiliśmy właśnie tutaj się osiedlić, bo ludzie fajni.

B.B. Fajni ludzie, to wystarczający powód do pracy na rzecz kartlewskiej społeczności?

J.Sz. Nie żyję tylko dla siebie. Aktywność odkąd pamiętam zawsze była we mnie. Nie umiałabym zamknąć się w domu i skupić na życiu codziennym. Chęć robienia czegoś „oprócz” mam w sobie od dzieciństwa.  Moi rodzice mnie tego nauczyli a teraz ja zaszczepiam tę wartość moim dzieciom.

B.B. ”Chęć robienia czegoś oprócz”…?

J.Sz. Podejmuje się różnych działań w zależności od potrzeb, ale przede wszystkim jestem od prac artystycznych. W świetlicy prowadzę warsztaty plastyczne, teatralne, kulinarne. Bardzo lubię pracować z dziećmi. Są otwarte, szczere, wdzięczne. Pracuję tak, aby wyzwolić w nich energię a ponieważ cenię sobie wolność i nie lubię, kiedy ktoś mi coś narzuca, zważam na to, aby i one nie działały pod presją. Cieszy mnie, kiedy są w ruchu, wtedy są twórcze, podpowiadają sobie, co można zrobić lepiej. Każdemu dziecku daję szansę. Szczególną troską otaczam te zagubione, a jak im się powiedzie np. dobrze nauczą się i wcielą w rolę, to chwalę. Uważam, że to najlepsza motywacja i nagroda. Każdy ma w sobie talent. Potrzeba tylko wglądu w drugiego człowieka, w jego duszę. Lubię to, myślenie o innych mnie odstresowuje.

B.B. A myślenie o sobie?  Artysta musi być czujny, otwarty na inspirację.

J.Sz. Warunki, w jakich pracuję temu sprzyjają. Inspiruje mnie praca, gdzie trzeba zrobić coś z niczego. Wtedy sięgam po swoją wyobraźnię np. robiąc dekoracje do przedstawienia, wykorzystuję różne rzeczy, takie, które być może ktoś inny wyrzuciłby na śmietnik. Na strychu mam mnóstwo mniej lub bardziej „niepotrzebnych rekwizytów”.  Dam im drugie życie, to kwestia czasu.

B.B. Plany na przyszłość ?

J.Sz. Chciałabym zrobić teatr dla dorosłych, w formie nowoczesnych wodewilów, kabaretów. Sama chętnie napisałabym scenariusz i zajęła się reżyserią. Marzy mi się wieczór poezji śpiewanej. Solidnie przygotowany z dobrym repertuarem, nastrojowy, poruszający, niezapomniany.

B.B. Życzę, aby udało się pani zrealizować te wszystkie wspaniałe pomysły. Proszę powiedzieć, czy w tym natłoku twórczej pracy znajduje pani czas na odpoczynek?

J.Sz. Tak, w wolnych chwilach piszę wiersze… do szuflady.