Arek Witkowski

Cze 2, 2016 w Sylwetki LGD

ArekKrzywice nie są raczej typowym przykładem zachodniopomorskiej wsi, nie musieliśmy tak jak niektórzy zmagać się z demonami przeszłości. W poprzednim ustroju tutaj pod lasem tak jakby o nas trochę zapomniano. Nie powstał PGR, który ułożył nam życie, mieszkańcy sami musieli sobie radzić, co tak po prawdzie czynią do dzisiaj.

Pamiętam lato 1997 i obrazek jak pół wsi siedzi na dachu naszego kościółka i układa dachówki, a druga połowa wężykiem podaje je do góry. Myślę, że to był nasz pierwszy publiczno-prywatny interes.

Wspólnie zaplanowaliśmy i wykonaliśmy zadanie, które miało służyć nam wszystkim, a czerwona barwa nowej dachówki długo przypominała, że można.

Potem udało się przeszczepić ten sposób myślenia na grunty gminne, w które Krzywice obfitują.

Z perspektywy kilkunastu ostatnich lat muszę stwierdzić, że realnie wpłynęliśmy na estetykę i funkcjonalność miejscowości.

Dlaczego warto?

Bo to nasz dom i innego nie mamy. Bo to ładne i dobre miejsce do życia, warte tego żeby poświęcić mu trochę czasu.

Gdy dzisiaj wchodzę z moim półtorarocznym wnuczkiem Piotrusiem na plac zabaw budowany jedenaście  lat temu i widzę ten błysk w jego oku nie mam wątpliwości. To swoisty kredyt, w którym wnoszę troszeczkę czasu i pracy w zamian za procenty spływające później.

Dzisiaj, gdy wiem już, że można kształtować wspólną przestrzeń zastanawiamy się nad kierunkiem, w którym chcielibyśmy zmierzać, jako miejscowość w ostatniej tak korzystnej perspektywie finansowej. To być może ostatnia taka szansa dla wiosek, a w każdej są rzeczy do zrobienia.

W przestrzeni wiejskiej nadal odczuwamy niedosyt dobrych przykładów, cieszy nas każdy objaw aktywności np., kiedy mieszkańcy Wyszomierza oddają do użytku nowy skwerek, czy w Żółwiej Błoci odbywa się fajny koncert muzyki dziadowskiej, sycimy się tym i kibicujemy nawzajem. Przestrzeń wiejska, to przestrzeń olbrzymia, choć niszowa i z ogromnym naturalnym potencjałem.

Zachwycamy się prowincją niemiecką, francuską czy angielską a nie potrafimy zachwycić się własną a czasami wystarczy zboczyć z asfaltu i zanurzyć się w polu czy lesie i poczuć, że ona broni się sama.

Nie, nie mamy raczej powodu do narzekań. Może w swoim żółwim tempie, ale notujemy rozwój, który w dużej mierze zawdzięczamy samym sobie.

Krzywice ze swoimi 206 mieszkańcami, to tak po prawdzie średniej wielkości blok mieszkalny. Proszę pokazać mi w tym kraju blok otoczony setkami hektarów pięknych lasów z rezerwatami przyrody, z atrakcyjnymi terenami użyteczności publicznej, z nowoczesną świetlicą i przestrzenią w sam raz do głębokiego wdechu.

Recepta?

Nie ma raczej cudownego szablonu, który wszędzie zadziała tak samo. Jedno jest jednak pewne- miejscowości, w których mieszkańcy mają zdolność spotkania i zrealizowania czegokolwiek mają szansę szybszego rozwoju. Te, które tego nie mają, mogą już dzisiaj podliczać starty poniesione w przyszłości.

Plany na przyszłość?

Dla Krzywic? Stać się jedną z perełek w koralach powiatu goleniowskiego.

Autor: Arek Witkowski