Maria Szarek

Lut 27, 2018 w Aktualności, Sylwetki LGD

Od progu wita mnie Pani Maria i zaprasza do swojego domu mówiąc po drodze „miejmy już to za sobą…” Piękne, przytulne wnętrze i pachnąca kawa czekały na mnie na samym wejściu. Pani Maria skromnie dziękuje i nieśmiało czeka na pierwsze pytanie.

Elżbieta Czwartos: Pani Mario, gdzie ma Pani swoje prace? Nie widzę ich.

Maria Szarek: Aaaa, gdzieś tam są, trochę rozdałam, trochę schowałam, trochę w biurze, nawet sama nie wiem.

E.C.: Proszę w takim razie wyszperać coś dla mnie i pochwalić się swoimi dziełami z decoupage.

Pani Maria przyniosła piękne butelki, pudełka i inne drobiazgi. Wyjątkowa była butelka wyglądająca jak z marmuru, nieco w stylu egipskim. Niesamowita precyzja i dobór kolorów. Nie mogłam się napatrzeć pracom Pani Marii.

E.C.: Skąd się w takim razie wziął pomysł na takie dzieła? Jak się zaczęła Pani przygoda z decoupagem?

Pani Maria mówi, że nawet nie pamięta. Do dat specjalnie nie przykłada wagi, jeśli uważa, że nie mają one dla niej większego znaczenia, ale pewnie ładnych parę lat temu.  Mówi, że zobaczyła gdzieś prace robione wyżej wymienioną metodą i zainteresowała się tym w jaki sposób można uzyskać taki efekt. Głównie były to butelki lub inne pojemniki, pudełka z tak zwanego recyklingu (efekt olśniewający). Większość z nich Pani Maria robiła w pracy, lub w domu jeśli miała wenę.

E.C.: Czy obdarowywała Pani nimi najbliższych np. jako prezenty?

M.S.: Tak, większość z moich prac została rozdana jako prezent.

E.C.: To myślę, że bardzo miło dostać coś zrobionego od siebie – z duszą.

M.S.: Tak, myślę, że tak.

E.C.: Czy nadal Pani zajmuje się decoupagem?

M.S.: Teraz już rzadko, wzrok nie ten (śmieje się).

E.C.: Widziałam Panią podczas warsztatów z dziećmi. Była Pani pochłonięta pomocą i zaangażowana. Miło było patrzeć. Czy jest coś jeszcze co Panią ujmuje, pochłania?

M.S.: Tak, haftowałam

I Pani Maria wyjmuje z szafki piękną bluzkę z folklorystycznym haftem (aktualnie szyk mody).

I znów nieśmiało Pani Maria mówi, a tam, takie tam hafty. I Wyciąga koleją rzecz -kołnierzyk.

Precyzja i detale godne podziwu.

E.C.: Jak może Pani określić zamiłowanie do rękodzieła. Czym jest dla Pani?

M.S.: Traktuje to jako hobby, odskocznię od codzienności. Jak zacznę wieczorem, to kończę nad ranem nie myśląc o tym, że cała noc minęła. To wciągające zajęcie. Z haftowaniem było tak, że jak najszybciej chciałam zobaczyć efekt końcowy. A to praca dość czasochłonna i wymagająca ciągłej uwagi.

Pani Maria nie kończy na tym swoich zainteresowań. Opowiada dalej. Lubię też czytać książki, również mnie pochłaniają. Od jakiegoś czasu zajmuję się psami i to mi daje dużo radości. A tak poza tym to ostatnio skoczyłam na bungee. A tak jakoś.

Niesamowita osobowość. Pani Maria nieśmiała, wrażliwa dusza artysty, z szalonym i dobrym wnętrzem.

E.C.: Czego życzyć Pani na przyszłość?

M.S.: Wielu podróży. Tak chciałabym podróżować.

E.C.: Życzę Pani wielu podróży w najpiękniejsze zakątki świata.

A na pożegnanie to ja dostałam prezent – bluzkę z haftem, Pani Marii – wyjątkowa!