Irena Kaliska

Mar 15, 2018 w Aktualności, Sylwetki LGD

Malutki pokoik pełen porcelanowych figurek, mały stolik zastawiony pachnącą kawą i czekoladkami, a obok palący się kominek. Pierwsze co wpada w oko to piękne figurki i obrazy ozdabiające mieszkanie oraz mały biegający wszędzie psiak. Pani Irena z uśmiechem zaprosiła mnie do środka i opowiedziała swoją historię…

Irmina Łachacz: Jak długo mieszka Pani w Stepniczce?

Irena Kaliska: Pochodzę z Czarnocina, tam się urodziłam. Moi rodzice przeprowadzili się do Stepniczki i mieszkam tu już od 68 lat.

I.Ł.: To bardzo długo. Za co Pani lubi Stepnicę?

I.K.: Okolica jest piękna, ludzie są przyjaźni, Stepnica jest ładnym miasteczkiem. Tu poznałam męża. Tu pracowałam w zawodzie fryzjerskim 46 lat. Dobrze mi w tym miejscu.

I.Ł.:  Skąd świnki? Od czego się zaczęło?

I.K.: Byłam na wyjeździe w Niemczech u rodziny. Kuzynka miała tam swój mały pokoik i w nim kilka małych świnek. Bardzo mi się to spodobało. Miałam takie zaplecze w zakładzie, w którym lubiłam sobie zbierać i tak się nazbierało. Rozpoczęłam 28 lat temu od małej ilości, ale z czasem, podczas wycieczek, wyjazdów, z każdego miejsca w którym byłam kupowałam świnki. Klienci, także mi przynosili, wzbogacali moją kolekcję. Mam świnki z 50 krajów świata. Nie w każdym byłam, ale ludzie wiedzieli że zbieram więc pamiętali o mnie i przywozili mi różne skarbonki.  To było bardzo miłe. Pan przychodzi do strzyżenia ze świnką… I w ten sposób nazbierałam około 3800 świnek.

I.Ł.: 3800 świnek? Niesamowite!!!. Są to same skarbonki, czy przedmioty z motywem świnek także?

I.K.: Głównie skarbonki, ale także są temperówki, maskotki, lampki, kocyki, figurki, drewniane rzeźby, wszystko co związane ze świnką. Różne, różne świnki.

I.Ł.:  Czy pani ulubionym zwierzęciem jest także świnka?

I.K.: Tak, bardzo lubię świnki. Dawniej bardziej zwracałam uwagę na to by się nie powtarzały. Ze wszystkich może około 10 się powtórzyło. Dużo przywożono mi z Niemiec, ze Szwecji. Są piękne.

I.Ł.:  Czy zdarzały się takie dni kiedy jechała Pani specjalnie na wystawę świnek, lub wiedziała Pani, że będzie możliwość kupienia niepowtarzalnej świnki?

I.K.: Tak specjalnie po świnkę, to nie, ale ponieważ dużo jeździłam i podróżowałam udało się wzbogacić  kolekcję. Jak byłam gdzieś to bywało tak, że kupowałam hurtowo. Jak byłam w Krakowie to przywiozłam całą walizkę świnek. Ksiądz mnie zabierał tam gdzie odbywały się różne wystawy.

I.Ł.:  Czy brała Pani udział w wystawach jako wystawca?

I.K.: Tak, Tu w Miłowie odbywała się wystawa, na dożynkach, także się wystawiałam. W zakładzie każdy mógł sobie zobaczyć, zrobić zdjęcia. Nieraz przychodzili specjalnie by zrobić zdjęcie kolekcji. Teraz jest trudniej, koleżanki pomagają mi sprzątać i myć kolekcję.

I.Ł.:  Czy odwiedzają Panią osoby, które chcą zobaczyć świnki?

I.K.: Tak, bardzo dużo. Teraz więcej odwiedzin ze względu na złamaną nogę, ale tak, bardzo dużo ludzi chce zobaczyć świnki, dzieci także. Jest mi miło i dzięki temu jestem szczęśliwsza. Będąc zawsze wśród ludzi. Uwielbiam być z ludźmi. Kawy nigdy nie napiłam się sama. Zawsze byłam otwarta do ludzi, a teraz kiedy mam problem z poruszaniem się przez nogę, czuje że to do mnie wraca i ludzie są przy mnie.

I.Ł.:  Czy poza świnkami zbiera Pani coś jeszcze?

I.K.: Poza świnkami, miałam dużo pasji, ale zrezygnowałam z nich. Dawniej zbierałam świeczki ale kiedy przyszło lato one robiły się mniejsze. Nie dozbierałam 100. Może miałam ich około 80 sztuk. Ostatnio zaczęłam zbierać kubki. Mam ich około  80 sztuk. Tam gdzie pojadę to kupuje kubek z napisem. Berlin, Hamburg… Ja uwielbiam to, uwielbiam. Ale już nie będę zbierać więcej.

I.Ł.:  Widzę , że ma Pani dużo figurek.

I.K.: Tak, mam bardzo dużo figurek ( dodaje z uśmiechem). W każdym pokoju mam co innego. W jednym mam kryształy, z których nie rezygnuję, są dla mnie ważne, bo przypomina mi osoby od których je dostałam. Podchodzę do nich z sentymentem. Podobnie do kolekcji porcelanowej. Mimo tego, ze mówi się, że są one już nie modne. Dla mnie mają dużą wartość. Do wszystkiego przywiązuje wagę i wszystkim jestem zachwycona. Ja nie byłam przygotowana na taką kolekcję, bo gdybym wiedziała,  że nazbieram 3800 świnek to inaczej by to wyglądało. Chciałabym by ta kolekcja została w Stepnicy. Może powstanie muzeum.. Tu w Stepnicy mieszkała kobieta, która zbierała lalki. Miała piękne lalki około 600 sztuk. Była ze mną na wystawie, a później już nie chciała pokazywać kolekcji. Niestety zmarła i kolekcja się skończyła.

I.Ł.:  Kiedy po raz pierwszy zauważono Panią i Pani kolekcję?

I.K.: To było przypadkiem. Kiedyś Telewizja Szczecińska przyjechała do Stepnicy. O coś mnie zapytano, a ja im odpowiedziałam, że tu u siebie mam ciekawsze rzeczy. Wówczas miałam około 180 świnek- oczywiście sfotografowano mnie z nimi. Trzy razy miałam wizytę TVP 3 Szczecin, poza tym Radio Szczecin, bardzo dużo gazet. Brałam udział także w konkursie Wakacyjny Oryginał 2015 organizowanym przez Radio Szczecin i zajęłam wówczas III miejsce. Gazeta Fakt napisała o mnie artykuł nt. „Królowa świnek”. Byłam także Kobietą Tiny. Ludzie mają ukryte pasja i nie pokazują tego. Zbierają różne rzeczy czy monety, znaczki. Fajnie by było gdyby zrobić wystawę dla wszystkich, by wszyscy się wystawili. Gdyby powstało Muzeum Kolekcji Stepnickiej.

I.Ł.:  Najciekawsze miejsce z którego ma Pani świnkę?

I.K.: Ciężko powiedzieć, mam z wielu Państw – Francja, Włochy, Sri Lanka,  USA, Kanada. Każda pochodzi z ciekawego miejsca ( dodaje z uśmiechem).

I.Ł.:  Czy jest świnka, która ma dla Pan duże znaczenia, wyjątkowa?

I.K.: Dla mnie, każda jedna jest tak fajna, tak wartościowa i wyjątkowa w swoim rodzaju, że zauroczyłam się tym. Zdarzały się takie sytuacje, że przyjeżdżały do mnie osoby np. z Dolnego Śląska, które widziały mnie w TV i będąc w okolicy chciały zobaczyć kolekcję. Wiele dostaję w prezencie na urodziny, imieniny. Każda jest ważna i często przypomina mi o osobach od których je dostaję. To bardzo miłe. U mnie nie ma problemu z zakupem prezentu ( dodaje z uśmiechem).

I.Ł.:  Czy mogę zobaczyć Pani kolekcję?

I.K.: Oczywiście…

Udałyśmy się do jednego z trzech pomieszczeń, w których Pani Irena trzyma swoje zbiory. Efekt niesamowity.. nie można się napatrzeć. Różnorodność i ilość… Coś niesamowitego.

I.Ł.:  Dziękuję Pani bardzo za rozmowę i spotkanie. Życzę dużo zdrowia i uśmiechu.