Henryk Lisiecki

Mar 12, 2018 w Aktualności, Sylwetki LGD

Urodził się w Kamieniu Pomorskim. Pracował w straży w Międzyzdrojach. Po ślubie w 1978 roku przeprowadził się do Przybiernowa, gdzie zaczął pracę w Zawodowej Straży Pożarnej. Skończył w Poznaniu Szkołę Aspirantów. Od 1995 roku jest Komendantem Ochotniczej Staży Pożarnej w Przybiernowie.

Elżbieta Czwartos: Ile jednostek straży jest w Gminie Przybiernów?

Henryk Lisiecki: Mamy trzy jednostki. Dwie, które są włączone do krajowego systemu. OSP Przybiernów ma trzy samochody strażackie. OSP Czarnogłowy- tam jest jedno auto i Łożnica-również jedno auto.

E.C.:  Jak dużo wyjazdów macie w ciągu jednego roku?

H.L.: Średnio 90 wyjazdów rocznie w samym Przybiernowie.

E.C.:  Czy jest problem ze znalezieniem odpowiednich osób do pracy w straży?

H.L.: Nie narzekamy na brak strażaków. W Gminie Przybiernów jest obecnie 60 osób ubezpieczonych z badaniami gotowych na akcje ratownicze.

Nasza jednostka prężnie działa, jest dobrze wyposażona w profesjonalny sprzęt. Utrzymywani jesteśmy głównie przez urząd gminy oraz inne jednostki samorządowe. Piszemy projekty na sprzęt, wyposażenie. Chcemy, aby jakość była na najlepszym poziomie.

E.C.:  Jaka jest Pana rola jako komendanta?

H.L.: Przede wszystkim to koordynować współpracę pomiędzy sektorami, z księdzem. Wszystko musi działać, grać, nie można o niczym zapomnieć, trzeba rozmawiać, szukać rozwiązań. Ważna jest również atmosfera, relacje.

E.C.:  A co jest najtrudniejsze?

H.L.: Chyba dyscyplina … są przeróżne zdarzenia, czasami ze skutkami śmiertelnymi, to jest trudne -fakt, że więcej się nie da zrobić.

E.C.:  Co Pana motywuje?

H.L.: Chyba to, że sobie pomagamy bezinteresownie. Jedni drugim. Jak stoimy na warcie, to z piekarni dostajemy chleb, jak z dziećmi robimy ognisko-dostajemy kiełbaskę, ktoś piecze ciasto. Jak potrzebujemy motorówkę, nie ma problemu z pożyczeniem. Jeśli ktoś potrzebuje od nas sprzęt-udostępniamy. Miejscowość udostępnia to co ma.

E.C.:  Co daje Panu satysfakcję?

H.L.: To, że możemy komuś pomóc. Zarówno ludziom jak i zwierzętom. Widok młodych ludzi, którzy coś osiągają w życiu. Nikogo nie odrzucamy. Każdy jest traktowany jednakowo i każdemu dajemy szansę. I to jak widzę szczęście w oczach ludzi.

E.C.: Czy organizujecie jakieś wydarzenia dla dzieci?

H.L.: Tak oczywiście. Współpracujemy ze szkołami, nauczycielami. Prowadzimy lekcje pokazowe oraz warsztatowe dla najmłodszych. Mamy miniaturowy sprzęt, ubiór ochronny, nawet domek zrobiony przez jednego z rodziców, w którym dzieci wyciągają płonącą lalkę. Uczymy od najmłodszych lat i zaszczepiamy w dzieciach chęć pomocy innym, odpowiedzialności i zaangażowania.

E.C.: Przy jakich uroczystościach jeszcze jesteście?

H.L.: Przy wszystkich kościelnych na pewno. Odbywamy warty. Mamy swoją kapelę strażacką oraz dziewczynki pomorzanki-powiązane ze strażą. Co roku organizujemy Dzień Strażaka, pomagamy przy wszystkich uroczystościach. Bierzemy udział w różnych zawodach, imprezach. Zdobyliśmy sporo pucharów.

E.C.: Co robi Pan w wolnych chwilach? Jakie ma pan zainteresowania?

H.L.: Ja żyję strażą.  To moja pasja i moje życie się kreci wokół tego. Nie miałem do tej pory chwili zwątpienia, że mógłbym robić coś innego czy zrezygnować z tej funkcji. Nie robię tego zarobkowo. Jednostka to mój drugi dom. Dbam o niego, wszyscy dbamy. Wspólnie malujemy, odnawiamy, spotykamy się, rozmawiamy. Jestem trochę jak taki ojciec, chodzi o kwestię zaufania. Tego nie może zabraknąć.

E.C.: Czy od dziecka chciał Pan pomagać ludziom?

H.L.: Było nas ośmioro w domu. W tak licznej rodzinie nie można sobie nie pomagać. Mieliśmy to wszczepione przez rodziców. Mój tata działał w OSP i poszedłem w jego ślady.

E.C.: Jakie ma Pan marzenia?

H.L.: Chciałbym żeby były nowe samochody w jednostce.

E.C.:  Życzę Panu aby się spełniły.