Elżbieta Wierzbicka

Lut 26, 2018 w Aktualności, Sylwetki LGD

Pani Stenia rozkłada swoje prace, których nie ustawia przypadkowo. Wie dokładnie, która praca ma stać, lub leżeć obok której instruując przy rozkładaniu swoje pomocniczki. Na stole można dostrzec dzieła na każdą okazję, począwszy od dyni, po choinki, gwiazdki, bombki,  jajka, kury i kurczaki, na wiosennych i letnich motywach kończąc.

Elżbieta Czwartos: Pani Steniu tyle różnych form, materiałów, technik…od czego się zaczęła Pani przygoda z rękodziełem?

Elżbieta Wierzbicka: Zaczęła się około 8 lat temu…i to była florystyka, czyli od układania bukietów. Organizowali zajęcia w Stepnicy- pojechałam na takie warsztaty i już, a później już tylko kontynuowałam i poszerzałam swoje zainteresowania. Ale już jako dziecko lubiłam coś robić z rękoma-śmieje się. Swoim dzieciom szyłam ubrania, stroje. Jak były jakieś imprezy okolicznościowe typu chrzciny, komunie święte, to sama układałam bukiety, stroiłam sale, robiłam dekoracje.

Kolejne były warsztaty z decoupage, dekoracja potraw, malowanie na szkle, malowanie na jedwabiu, frywolina. Wymyślałam sobie co mogę jeszcze robić i robiłam. Większość moich prac została rozdana jako prezenty. Pamiętam, jak podarowałam bliskiej mi osobie moją pracę tj. kury ozdabiane cekinami i nie byłam pewna, czy się spodobają, bo każdy wręczał bukiety kwiatów lub bombonierki, a ja swoje małe pudełeczko z kurami. Jednak wrażenie było dość efektowne, co sprawiło mi ogromną radość, że moje prace mogą kogoś zachwycić i że są wyjątkowe.

E.C.: Jak długo, bez przerwy, może tak Pani sobie „dziubać”?

E.W.: To trudne pytanie, bo jak coś zaczynam robić to zatracam się w czasie, ale tak myślę, że około 4-5 godzin. Najdłużej czasu zajmuje frywolinka, bo wtedy nie można za bardzo przerwać pracy i zrobienie gwiazdki, czy aniołka zajmuje mi kilka tygodni. To bardzo czasochłonna, drobiazgowa i matematyczna praca – to jest sztuka.

E.C.: Jak wygląda Pani codzienne życie?

E.W.: Mam swoje gospodarstwo, kury, krowy oraz ogród z warzywami. Jak się robi cieplej to po pracy siadam sobie na ławeczce i tworzę. Jak jest jeszcze za zimno to kiedy wszyscy już się rozejdą po domu, włączam telewizję, słucham o czym tam mówią, a ja w tym czasie odcinam się od świata, biorę swoje zabawki i odpoczywam. Mogę to nazwać relaksem.

E.C.: A co jeszcze poza rękodziełem sprawia Pani przyjemność?

E.W.: Lubię piec, gotować, a najlepiej wychodzi mi bigos.

E.C.: Czy do tej pory robiła Pani dla kogoś szkolenia, warsztaty? Uczyła Pani kogoś?

E.W.: Nie, nigdy wcześniej nikogo nie uczyłam, nie robiłam szkoleń, ale chętnie podjęłabym się poprowadzenia zajęć rękodzielniczych.

E.C.: Na przykład przy okazji Świąt Wielkanocnych jajek ze wstążek satynowych?

E.W.: Tak, bardzo chętnie.

E.C.: I świetnie, więc kolejne spotkanie w Brzozowie odbędzie się z Panią.

E.W.: Nie ma problemu.

E.C.: Czy jest coś co chciałaby Pani jeszcze zrobić, albo nauczyć się czegoś?

E.W.: Tak, języka niemieckiego. A tak poza tym to jestem spełnionym człowiekiem. Żoną, mamą, babcią. Aby zdrowie było.

E.C.: Tego Pani życzę na koniec, Pani Steniu, zdrowia.