Janina Ambroszczak

Pani Janina Ambroszczak skromna kobieta o niezwykłych zdolnościach i dużych pokładach cierpliwości. Mieszka w Przytulnym mieszkaniu w Czarnogłowach. Usiadłyśmy w ogrodzie przy herbacie w towarzystwie kota. Cisza i spokój otoczenia nadał miejscu spotkania magiczną atmosferę.

Irmina Łachacz: Skąd Pani pochodzi?

Janina Androszczak: Pochodzę z małej miejscowości obok Nowogardu – Jarchlina. Przyjechałam tu do Czarnogłów w 1971 roku, do mamy po śmierci mojego ojca. Tu poznałam męża i zostałam. Przeżyliśmy razem 31 lat i mamy fantastyczną czwórkę dzieci.

I. Ł.: Czym się Pani zajmuje, na co dzień?

J. A.: Obecnie jestem na emeryturze i pomagam zajmować się osobą niepełnosprawną. A poza pracą dłubię na szydełku albo robię na drutach.

I. Ł.: Jak długo robi Pani na szydełku?

J. A.: Od czwartej klasy szkoły podstawowej. Nauczyłam się od starszej ode mnie koleżanki. Ona robiła obrus na szydełku i bardzo mi się spodobało. Powiedziałam tacie żeby kupił mi szydełko i nici – niby były potrzebne do szkoły, trochę go oszukałam (dodaje ze śmiechem). Kupił mi szydełko, nici, i  zaczęłam robić. Przyglądałam się jej pracy i w jaki sposób szydełkuje. W końcu koleżanka wytłumaczyła mi jak zaczynać, a jak kończyć i poszło. Inne wzory to już z książeczek i gazetek. Tak samo było z drutami. W szkole nauczyłam się jak robić prawe i lewe oczka, a wzory to już sama. Trochę mi pomogła mama, kiedy tu przyjechałam, wytłumaczyła to, czego nie wiedziałam. (więcej…)

Więcej

Marlena Mełech

Pani Marlena Mełech, uśmiechnięta, skromna, otwarta kobieta z ogromnym sercem dla dzieci. Szczęśliwa matka i nauczycielka w przedszkolu oraz w świetlicy środowiskowej. Słyszałam dużo o jej zaangażowaniu w realizację działań dla najmłodszych i chciałam poznać Panią Marlenę osobiście.

Irmina Łachacz: Skąd Pani Pochodzi.

Marlena Mełech: Pochodzę z Rożnowa. Pracuję od dwóch lat w przedszkolu w Maszewie. Młodo wyszłam za mąż, bo mając 18 lat urodziłam dziecko. Odkąd pamiętam chciałam być nauczycielką i  pracować z małymi dziećmi. Ale życie potoczyło się trochę inaczej. Zaczęłam od drugiej strony – od rodziny i pracy by w tamtym momencie móc pozwolić sobie na realizację marzeń i pasji. Skończyłam moje wymarzone studia i dostałam się do pracy do przedszkola. Uwielbiam wszelkie działania i  wydarzenia związane z dziećmi, w tym organizacja i przygotowywanie zabaw dla dzieci np. Dzień Dziecka. Ja zawsze byłam i jestem chętna do działania. Staramy się robić jak najwięcej swoimi siłami. Często pozyskujemy sponsorów.

I. Ł.: Gdzie najczęściej Pani działa?

M. M.: Głównie u mnie w sołectwie. Jestem w Radzie Sołeckiej i staram się wspierać Panią Sołtys. W Tarnowie jestem opiekunem na świetlicy i z panią Wioletą też cały czas coś robimy dla dzieci. Czy to jasełka w świetlicy, czy dzień dziecka. Bawimy się, gotujemy. (więcej…)

Więcej

Jacek Jancelewicz

Jacek Jancelewicz niesamowicie uzdolniony człowiek. Skromny, cierpliwy z niezwykłym darem opowiadania o swojej pasji. Spotkałam się z Panem Jackiem w Żółwiej Błoci i dowiedziałam się bardzo wielu fascynujących rzeczy.

Irmina Łachacz: Panie Jacku, od kiedy Pan rzeźbi?

Jacek Jancelewicz: Od wielu, bardzo wielu lat. Praktycznie od IV klasy podstawówki.

I. Ł.: Co było inspiracją, impulsem do tworzenia w drewnie?

J. J.: Dom Kultury w Goleniowie, gdzie mieszkałem. Do pracowni rzeźbiarskiej zaciągnął mnie mój brat Jarek, który był już tam w grupie starszych rzeźbiarzy. To była pracownia rzeźbiarska „Korniki” prowadzona przez naszego mistrza, wspaniałego rzeźbiarza św. pamięci Stanisława Szulca. Tam były początki, pierwsze kroki z dłutami i „wgryzaniem” się w drewno. Pracownia prężnie wówczas działała i bardzo dużo młodych ludzi przewijało się przez Dom Kultury. Było to miejsce gdzie można było ciekawie i twórczo spędzić czas. I tak w pracowni rzeźbiarskiej spędziłem około 6 lat. Jestem bardzo wdzięczny mojemu mistrzowi, że zaszczepił mi tą pasję.

(więcej…)

Więcej

Beata Lemańska

Czarnogłowy – wieś w Gminie Przybiernów. Pani Beata przywitała mnie z uśmiechem, zaprosiła do siebie do domu, w którym wyczuwa się twórczego ducha. Usiadłyśmy w salonie, a pani Beata rozpoczęła opowieść….

Beata Lemańska: Witraż? Z koleżankami miałyśmy swoją grupę „wesołe kumochy” gdzie podczas spotkań wymieniałyśmy się pracami. Z witrażem zaczęło się, gdy byłam mała. W Szczecinie na ulicy Koński Kierat, znajdowała się pracownia witrażu. Były tam wystawione witraże, a obok było widać jak ludzie tworzą swoje prace. Mogłam tak stać godzinami z nosem wlepionym w szybę i obserwować. Tata się niecierpliwił, bo załatwił swoje sprawy i chciał jak najszybciej wracać do domu. Wówczas mogłam tylko marzyć o nauce tworzenia witrażu, o wszystkich tych kursach, szkle, maszynach. Po latach pojechałam z mężem do galerii Galaxy, tam wystawiały się różne szkoły ze swoimi pracami zachęcając dzieci do zapisywania się na zajęcia pozalekcyjne. Tam po raz pierwszy spotkałam Panią Halinkę, która prowadziła pracownię witrażu na ulicy Hożej dla młodzieży i nauczycieli. Zaprzyjaźniłyśmy się z Panią Halinką, a kurs z miesiąca przedłużył się do pół roku. To był cudowny czas. Później kupiłam swoją pierwszą maszynę, pierwszy nóż i stanęłam oko w oko z zadaniem. Tu się zaczęły schody, bo przecież ja zamiast nabierać doświadczeń na rzeczach prostych, to od razu chciałam tworzyć dzieła sztuki. Szkło to nie papier, nie zawsze można od razu uzyskać odpowiedni kształt. Uczyłam się, robiłam, robiłam, a prace często sprzedawałam. Nie lubię robić rzeczy małych, jak robić to coś konkretnego np.: drzwi czy okna. Witraż jest moją pasją, hobby. Swoje umiejętności wykorzystałam w życiu zawodowym. Pracując w Warsztacie Terapii Zajęciowej w Policach, prowadziłam pracownię szkła artystycznego gdzie uczyłam witrażu i fusingu (łączenie w wysokiej temperaturze szkieł o różnych kształtach, kolorach i gatunkach), tworząc biżuterię oraz elementy dekoracyjne. W 2017 roku zamieszkałam we wsi Czarnogłowy.

(więcej…)

Więcej

Rozstrzygnięcie konkursu na artykuł do „Wieści z Bezdroży” – edycja 5

Rozstrzygnięcie konkursu na artykuł do „Wieści z Bezdroży” – edycja 5

Komisja w składzie:

Przewodniczący Komisji: Redaktor naczelny – Paweł Palica
p.o. Dyrektora biura LGD – Łukasz Wójcik
Wiceprezes Zarządu – Krzysztof Górecki

przyznała nagrody zgodnie z zasadami określonymi w regulaminie konkursu, następującym osobom:

I miejsce Magdalena Cieśla – za artykuł „Na kolei”
II miejsce Krystyna Jelińska – za artykuł „Żyć w zgodzie z naturą”

Wszystkim laureatom serdecznie gratulujemy.

Więcej