Jacek Jankowski

Jacek Jankowski sołtys wsi Długołęka, prezes Stowarzyszenia Jutrzenka, mąż i ojciec, społecznik, który nie potrafi usiedzieć w miejscu i przejść obojętnie obok potrzebujących.  Z Panem Jackiem spotkałam się przy okazji wydarzenia, które zorganizował – „100 drzewek z okazji 100-lecia Odzyskania Niepodległości”.

Irmina Łachacz: Panie Jacku od czego się zaczęło pana zaangażowanie w życie społeczności lokalnej?

J.J.: To był przypadek, chociaż mówi się, że przypadków nie ma. Około 8 lat temu wróciłem z zagranicy i zobaczyłem mężczyznę robiącego zdjęcia budynkowi, który niegdyś był ruiną, a obecnie jest świetlicą. Podszedłem i zapytałem o co chodzi. Powiedział, że budynek będzie szykowany pod sprzedaż. W sumie ostatni budynek i działka, która mogłaby być jakoś zagospodarowana na potrzeby mieszkańców. Zacząłem koło tego chodzić. Budynek był w ruinie, zapadnięty dach, teren zarośnięty, wszędzie pełno gruzu i śmieci (łącznie wywieźliśmy około 30 przyczep gruzu i śmieci). Tak się zaczęło…

Zaangażowałem się w działalność stowarzyszenia „Jutrzenka”. Wówczas działało ono 2-3 lata. W Stowarzyszeniu dość prężnie działamy. W każdym roku udaje nam się pozyskać trochę środków pieniężnych na różne działania. Składamy wnioski między innymi w otwartych konkursach ogłoszonych przez gminę Nowogard, a także udało nam się pozyskać dofinansowanie z Fundacji PZU. W tym roku nie składałem wniosków, nie miałem czasu- pochłania mnie praca na budowie domu.

(więcej…)

Więcej

Krystyna Huisman

Krystyna Huisman – kolekcjonerka naparstków, podróżniczka, artystyczna dusza. Spotkałyśmy się w domu Pani Krystyny przepełnionym ciepłem, spokojem, piękną przestrzenią i otoczeniem natury.

Krystyna Huisman: To jest oryginalny naparstek ze Stanów Zjednoczonych, dostałam od koleżanki, unikalny, wykonany przez rodowitych mieszkańców Alaski. Mam ich tu bardzo dużo, z różnych miejsc Europy. Tu są z Polski, tu są z napisami, tu metalowe, tu ręcznie robione, Holandia, Skandynawia. Staram się układać krajami, ale nie do końca mi to wychodzi (dodaje z uśmiechem).

Irmina Łachacz: Ma Pani genialne pułki na naparstki.

K.H.: Te półki dostałam od mojego brata, który jest stolarzem w Swarzędzu. Kolekcja się rozrastała i już nie miałam miejsca. Ale nie przewidział, że będę miała też takie wysokie, które się tu nie zmieszczą. Dlatego stoją na górze.

I.Ł.: Jak Pani Tu Trafiła?

K.H.:  Urodziłam się w Maszewie. I mieszkam tu z moim mężem Holendrem.

I.Ł.: Od czego zaczęło się zbieranie naparstków? Jak zgromadziła Pani kolekcję? Gdzie był start? (więcej…)

Więcej

Magdalena Jędrzejczyk

Czarnocin – mała wieś nad Zalewem Szczecińskim. Tu znajduje się najbardziej znany w Gminie Stepnica ośrodek zajmujący się organizacją wypoczynku dzieci, młodzieży i osób dorosłych, baza noclegowa i przepyszne jedzenie. Położenie nad zalewem Szczecińskim wśród lasów i łąk dodaje temu miejscu jeszcze większego uroku. Spotkałam się z Magdaleną Jędrzejczyk- właścicielką Szkoły Aktywnego Wypoczynku FRAJDA.

Irmina Łachacz: Jak trafiłaś do Czarnocina? 

Magda Jędrzejczyk: W 1996 jako młoda firma, poszukiwaliśmy z mężem miejsca na prowadzenie własnych programów aktywnego wypoczynku dla dzieci i młodzieży. Przez przypadek polecono nam do obejrzenia obiekt w Czarnocinie na którego nikt w sześciu kolejnych przetargach nie chciał się zdecydować, W kwietniowy weekend wybraliśmy się z dziećmi do Gminy Stepnica, a pierwszą osobą jaką spotkaliśmy był pan Cyniak z Restauracji Tawerna. Usłyszeliśmy piękne opowieści o Stepnicy, obejrzeliśmy historyczne zdjęcia i znaleziska pana Cyniaka. A obiekt w Czarnocinie? To była miłość od pierwszego spojrzenia. Cudowne miejsce na końcu drogi, wymarzone dla naszej działalności. 

I.Ł.: Skąd zamiłowanie do aktywnego wypoczynku? (więcej…)

Więcej

Zofia Smuga

Pani Zofia Smuga, mieszkanka Bagien. Szczęśliwa żona i matka 4 dzieci. Uśmiechnięta, wesoła i skromna kobieta. Zaprosiła
mnie do ciepłego domu i z ogromnym zaangażowaniem opowiadała o swoich pracach.

I.Ł.: Skąd Pani pochodzi?

Z.S.: Pochodzę stąd, tu się urodziłam i wychowałam. Tu poznałam męża i tu budowaliśmy dom, 20 lat. Mieliśmy już 3 dzieci i stwierdziliśmy, że starczy nam tyle i po 9 latach pojawiło się czwarte dziecko. Miejsca było mało. Ja ciągle spędzałam czas z dziećmi. A to szyłam coś, żeby były ubranka do piaskownicy i tak dalej, a mąż pracował na 1,5 etatu. Zrobiliśmy łazienkę i jeszcze jeden pokój. Dzieci podrosły i one chciały by górę zrobić, bo po co taki duży strych. Wiec mąż zrobił i pokój na stychu. Dzieci poszły, a mi zostało tylko sprzątanie (dodaje ze śmiechem).

I.Ł.: Czym się pani zajmuje na co dzień poza dużym domem?

Z.S.: Dziś tylko ogródkiem i spacerami, ze względów zdrowotnych. Kiedyś cały czas było dużo roboty, ze względu na dzieci, tu uczące się, tu wesela, tu ogród, tu kapusta i tak ciągle coś się robiło. Kiedy dzieci nie ma to papierki składam, bo człowiek nauczony, żeby cos robić (dodaje z uśmiechem). To robiłam na szydełku i na drutach. (więcej…)

Więcej

Barbara Kubiak

Wywiad z Panią Barbarą Kubiak z Czarnogłów

I.Ł: Czy pochodzi Pani z Czarnogłów?

B.K.: W Czarnogłowach mieszkam od urodzenia, na co dzień zajmuję się gospodarstwem domowym, domem. Dawniej jak dzieci były w domu to i szyłam. Nauczyłam się od siostry i szyłam ubranka dzieciom, mężowi i sobie.

I.Ł: Co robi Pani na co dzień?

B.K.: Bardzo lubię czytać książki, oglądać filmy i rysować. Bardzo lubię rysować. Razem z wnuczką często rysujemy. Ona naśladuje i próbuje razem ze mną. Ma zdolności.

I.Ł.: Od kiedy zaczęła się pani przygoda z malowaniem?

B.K.: Moja przygoda zaczęła się już od szkoły podstawowej: rysunek, malowanie. Bardzo lubiłam już w szkole jak byłam mała. Miałam iść do szkoły plastycznej po 8 klasie podstawówki. Miałam zdawać egzaminy, ale niestety nie udało mi się dojechać na egzamin. Bardzo później żałowałam i przeżywałam, że się nie udało. Młodo wyszłam za mąż. Urodziłam dzieci i z nimi głównie spędzałam czas. Sami wspólnie robiliśmy lalki, rysowaliśmy. Nasze rysunki kiedyś były wystawione tu w tym klubie. Od dziecka lubiłam rysować, zawsze ciągnęło mnie w tą stronę. To chyba po tacie. Mój brat też ładnie rysował, a teraz mój syn. Druty mniej lubię, ale szycie na maszynie to dla mnie fajna przygoda. Kiedyś przecież ubrania nie były tak dostępne jak teraz. W domach się szyło dzieciom stroje, a teraz wszystko jest na wyciagnięcie ręki. Tu się obszyło, tu jakiś koziołek z pasmanterii przyszyłam i super wyglądało. Pracowałam w szkole i pomagałam Pani która prowadziła kółko teatralne. Przygotowałam stroje na 11 listopada. Chłopcy tańczyli taniec wiec uszyłam im strój – taki wojskowy. Dzieciom stroje na bale przebierańców. Teraz można je kupić w sklepie, a dawniej to mamy własnoręcznie przygotowywały. (więcej…)

Więcej

Michał Krzywaźnia

Z Michałem Krzywaźnią spotkałam się w Gminnym Ośrodku Kultury w Stepnicy.

Irmina Łachacz: Kim jesteś Michał, zawodowo, prywatnie?

Michał Krzywaźnia: Animatorem, pedagogiem, reżyserem Teatru w Krzywym Zwierciadle, wychowawcą w Młodzieżowym Ośrodku Socjoterapii w Ryszewku, instruktorem teatralnym w Gminnym Ośrodku Kultury w Stepnicy, instruktorem teatralnym w Świetlicy Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół Dzieci z Zespołem Downa Iskierka w Szczecinie. Prywatnie: tata i mąż.

I.Ł.: Ogromny wachlarz doświadczeń. Czy ciężko połączyć jest pracę z życiem prywatnym?

M.K.: Mam to szczęście, że praca jest moją pasją i nic nie robię na siłę a rodzina daje mi energię do działania. To duże wyzwanie pogodzić wszystkie funkcje. Na razie mi się udaje więc nie narzekam (dodaje z uśmiechem). (więcej…)

Więcej

Bogumiła Lewandowska

Piękny domek, otoczony kwiatami i pracami rękodzielniczymi. Pani Bogumiła zaprosiła mnie do środka. Weszłyśmy do małego pokoju wypełnionego pracami rękodzielniczymi wszelkiego rodzaju. Na stole stało ciasto, a gdy kawa już się zaparzyła opowieść się rozpoczęła.

Irmina Łachacz: Jak długo mieszka Pani w Dębicach?

Bogumiła Lewandowska: Mieszkałam w Nowogardzie i po śmierci mamy – 11 lat temu – wróciliśmy tu.

I.Ł.: Czym się Pani zajmuje na co dzień?

B.L.: Jestem szczęśliwą i zarobioną emerytką. Teraz jest za dużo roboty. I nie tylko dotyczy to robótek, ale jest i ogród , którym się trzeba zając i dom, i inne rzeczy. Robótki się zaczęły 11 lat temu. Pierwsze prace ręczne rozpoczęłam dzięki Stowarzyszeniu Maszewska Inicjatywa Gospodarcza, które pisało projekty i organizowało spotkania, Kasia Kamińska wprowadziła nas we wszystkie tajniki prac ręcznych. Zaczęło się od decoupage i w zasadzie nie wiem czy się skończyło. Teraz jesteśmy zainteresowane zajęciami z Power tekstu i chcemy poznać tą technikę. Z koleżankami przeszłyśmy całą gamę technik i metod prac rękodzielniczych. QUILLING, SCRAPBOOKING i inne.. Spotkania odbywały się w Maszewie, więc był trzeba dojeżdżać. Kilka spotkań było też w Dębicach – były pisane projekty. Miałyśmy zajęcia taneczne z Panią Ludą Masztalerz w szkole. Starałam się jakoś wypełnić sobie czas wolny, ale w tej chwili jest go już za mało (dodaje z uśmiechem). (więcej…)

Więcej

Zbigniew Góral

Łoźnica – rozległa wieś w Gminie Przybiernów. Pierwsze oznaki wiosny dodają uroku miejscu. Spotkałam się z Panem Zbigniewem w remizie strażackiej, bo porozmawiać o jego pasji, życiu.

Irmina Łachacz: Jak długo mieszka Pan w Łoźnicy?

Zbigniew Góral: W Łoźnicy mieszkam już 26 lat, a pochodzę ze Świętoszewa. Po reorganizacji PGR-u Świętoszewo przydzielono pod Zarząd Łoźnicy. I rozpocząłem prace tutaj. Zaproponowano mieszkanie i tak trafiłem w te strony.

I.Ł.: Kiedy zaczęła się Pana przygoda ze Strażą Pożarną?

Z.G.: Do Straży trafiłem w 1973. Kiedy jeszcze mieszkałem w Świętoszewie, mieliśmy kierownika, który działa jako ochotnik w Straży Pożarnej. Żył tym, lubił z nami ganiać , rozwijać węże, składać i tak mnie w to wciągnął, że zacząłem działać. Tam nie było samochodu, ale była motopompa, kilka węży i coś à la wóz przystosowany do tego by przewozić motopompę. Od tego się zaczęło. Kiedy przeniosłem się tu do Łoźnicy oczywiście zgłosiłem się do OSP, by działać z nimi i zaraz później wybrano mnie na Wiceprezesa, a potem na Prezesa. Dużo działałem, chciałem by wszystko funkcjonowało jak najlepiej i tak zostało do dzisiaj. Prezesem tu w OSP jestem od 1998 roku. Kawał czasu. (więcej…)

Więcej

Janusz Gancarczyk

Rybak, pasjonat przyrody Zalewu Szczecińskiego. Zamieszkuje w Piaskach Małych i zajmuje się „fotołowami”.

Irmina Łachacz: Czy zawsze mieszkał Pan tu w Gminie Stepnica?

Janusz Gancarczyk: Tak. Pochodzę z Jarszewka. Stepnica – później. Moja żona pochodzi ze Stepnicy. Razem osiedliśmy tutaj.

I.Ł.: Kiedy pan zaczął zajmować się rybołówstwem? (więcej…)

Więcej

Dorota Olszewska

Szczęśliwa żona i matka trójki dzieci. Prowadzi gospodarstwo rolne i uwielbia dary natury. Od urodzenia mieszka w Krępsku i tu ma swoje miejsce, które daje jej wszystko czego potrzebuje.

Irmina Łachacz: Gdzie był początek zainteresowania zielarstwem.

Dorota Olszewska: Zaczęło się od zakupów  w sklepie odzieżowym. Mam swój sklep w którym lubię robić zakupy. Któregoś dnia poczułam ładny zapach. Sprzedawczyni rozpylała go w sklepie. Zapytałam co to jest? Powiedziała mi, że to olejki eteryczne mające działania antybakteryjne by w okresie zimowym nie łapać wirusów. Od słowa do słowa, powiedziałam, że też bym chciała taki olejek. Ta miła Pani podzieliła się ze mną olejkiem, podpowiedziała mi też co mogłabym użyć na moje dokuczające mi wówczas zatoki. Później znów zgłosiłam się po zamówiony olejek i zostałam zaproszona na spacer zielarski. I tak się zaczęło. To było około 5 lat temu. Po tym spotkaniu zaczęłam dużo czytać o roślinach i ich właściwościach. Głównie o roślinach, które tutaj rosną, które można znaleźć tu w okolicy. Szukałam roślin, które mają właściwości lecznicze. Dużo i często chorowałam, co także wpłynęło na rozwój zamiłowania do roślin nie tylko leczniczych. Nawet mam tu taką, która przyszła pod dom. Szukałam jej, myślałam, że jej nigdzie nie ma. Dziurawiec. Szukałam go długo i jadąc rowerem znalazłam. Ale przyszedł bliżej, rośnie obok mojego domu i u sąsiada. Mówi się, że zioła same szukają człowieka one wiedzą komu są potrzebne. To taka pasja. Ja wychodzę z domu i się tym cieszę. Bardzo lubię robić nalewki. Ale nie  tylko nalewki, którymi można się alkoholizować. Chodzi tu też o nalewki z ziół i owoców, które można dodać do herbaty. Np. Nalewka z dziurawca – działa jako antydepresant i nie tylko. Jaka ona ma piękny czerwony kolor… (więcej…)

Więcej