Zbigniew Szymański

Pan Zbigniew Szymański – Prezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Dębicach, ojciec, pasjonata, społecznik. Człowiek, który nie wyobraża sobie życia bez pomocy innym. Z Panem Zbigniewem spotkałam się w Dębicach, gdzie rozmawialiśmy o „Strażomaniakach” – Młodzieżowej Drużynie Pożarniczej, którą prowadzi wspólnie z Panią Beatą Woźniak przy współpracy ze Szkołą Podstawową. Opowiadał mi o akcjach, które miały miejsce i o życiu strażaka.

Irmina Łachacz: Jak długo jest Pan prezesem OSP w Dębicach?

Zbigniew Szymański: Prezesem OSP w Dębicach jestem już około 10 lat. Na początku byłem zastępcą Naczelnika, później Naczelnikiem i tak zostałem prezesem.

I.Ł.: Czy miał Pan kiedyś dość?

Z.S.: Tak miałem, pojawiła się myśl by zrezygnować, ale nie wiem czy dałbym radę. Powstaje nowa remiza, buduje się nowe dziecko. To jest część mojego życia, chyba bym nie umiał. (więcej…)

Więcej

Katarzyna Kamińska

Katarzyna Kamińska, niesamowita działaczka, społecznik, aktywistka, kobieta, która nie potrafi usiedzieć w miejscu. Uwielbia odkrawać i tworzyć. Była i jest inspiracją dla wielu osób. Wielu osobom pomogła odnaleźć swoje zainteresowania i ukryte talenty. Spotkałyśmy się u Pani Kasi pod wiatą. Obok stał wielki piec chlebowy, a otaczał nas ogromny zielony teren. Usiadłyśmy przy kawie i zaczęłyśmy rozmowę.

IŁ: Od 2008 roku jest Pani prezesem Stowarzyszenia Maszewska Inicjatywa Gospodarcza.

KK: Tak, kiedy zaczęła się możliwość realizacji projektów z Programu Kapitał Ludzki, wtedy zaczęłam. Pisałam projekty nie tylko jako Stowarzyszenie ale także w partnerstwie ze szkołami, z Domem Kultury, TPD i innymi organizacjami pozarządowymi. Projekty dotyczyły głownie warsztatów dla dzieci, młodzieży, osób dorosłych i seniorów. Jednym z pierwszych projektów był projekt „Aktywny Senior”
w Gminie Maszewo. W jego ramach odbywały się zajęcia taneczne i sportowe, wyjazdy na basen, zajęcia rękodzielnicze i teatralne. Było tego bardzo dużo. Jak powiedziała jedna z naszych aktywnych seniorek Bogusia, to one nie skakały tylko na bungee i nie uczestniczyły w sesji „ Jak dobrze wyglądać nago” (śmieje się). Robiły praktycznie wszystko, uczestniczyły w bardzo wielu zajęciach, warsztatach, wyjazdach… Miałyśmy zajęcia z tańca z ogniem, strzelania z łuku, batiku w Kaczym Bagnie, ośrodku prowadzonym przez aktywne stowarzyszenie na Warmii i Mazurach. Ośrodek mieści się w starej stodole i został przystosowany i wykończony na wzór statku Pogoria. To była dla nas ciekawe doświadczenie, bo była jedna wielka sypialnia, a  nas trzydzieści osób. Fajnie się obserwowało te budujące się wówczas relacje. (więcej…)

Więcej

Beata Woźniak

Pani Beata Woźniak. Pedagog, nauczyciel, członek Rady Sołeckiej, kobieta aktywna, społecznik. Prowadzi wraz z Panem Zbigniewem Szymańskim Młodzieżową Drużynę Pożarniczą. Miałam przyjemność poznać Panią Beatę podczas spotkania dotyczącego Strażomaniaków. Osoba, która inspiruje nie tylko dzieci, ale i osoby dorosłe do działania.

Irmina Łachacz: Skąd u pani chęć pracy na rzecz dzieci i dorosłych?

Beata Woźniak: Nie wiem, ja to chyba mam w sobie, taką wewnętrzną potrzebę, chęć pomocy i działania dla innych. Mam to chyba po mamie ( śmieje się). Jestem w radzie sołeckiej i założyłam z seniorkami w ramach Koła Gospodyń Wiejskich – chór Dębiczanki. Działam nie tylko w szkole, ale także poza nią. Od początku swojej pracy angażowałam się w różne aktywności -prowadziłam kółko teatralne, współuczestniczyłam w redagowaniu gazetki szkolnej, prowadziłam Ligę Ochrony Przyrody, sklepik szkolny, organizowałam różne akcje okolicznościowe, charytatywne.

I. Ł.: Skąd Pani pochodzi?

B. W.: Pochodzę z centralnej Polski i przyjechałam tu 20 lat temu. Nie tyle za mężem, co po studiach przyjechałam do pracy, jako pedagog szkolny. Miałam pracować tylko rok i tak tu zostałam. (więcej…)

Więcej

Zbigniew Florkowski

Zaparkowałam obok biblioteki w Dąbrowie Nowogardzkiej. Zatrzymał się obok mnie, jadący na rowerze mężczyzna. Powiedział, że musi jeszcze szybko załatwić sprawę i zaraz będzie mógł się ze mną spotkać. To był pan Zbigniew Florkowski sołtys wsi Dąbrowa Nowogardzka. Człowiek, który nie potrafi usiedzieć bezczynnie w miejscu. Otwarty na drugiego człowieka.

Irmina Łachacz: Kim Pan jest?

Zbigniew Florkowski: Jestem osobą aktywną. Lubię to, co robię, czyli swoją pracę zawodową, ale także społeczną. Jako społecznik działam chyba od dziecka.

I. Ł.: Gdzie był początek?

Z. F.: Tutaj. Zaczęło się od szkoły podstawowej. Najpierw występowałem w przedstawieniach. Potem już sam organizowałem jasełka i inne. Mieliśmy drużynę harcerską i już, jako 18 latek jeździłem z grupą młodzieży na obozy wędrowne. Organizowaliśmy z dziećmi przedstawienia na: Dzień Mamy, Taty, święta Bożego Narodzenia. Przygotowywaliśmy scenę. Mam to chyba we krwi. Zawodowo też pracuję z ludźmi. (więcej…)

Więcej

Kazimierz Gawrysiak

Błotno. Nieduża wieś w gminie Nowogard. Miałam przyjemność spotkać się z panem, który ma nietypowe hobby. Pan Kazimierz od osiemnastu lat zbiera szkło, poznaje je, a także poznaje historię swoich zbiorów. Kazimierz Gawrysiak pasjonat i właściciel przepięknej kolekcji butelek.

Irmina Łachacz: Dowiedziałam się od pana żony, że posiada Pan dużą kolekcję butelek.

Kazimierz Gawrysiak Tak, to prawda mam w mieszkaniu, na strychu i na górze. Zapraszam Panią, jeżeli chce Pani wejść. Trochę za późno się za to wziąłem. Kiedyś zbierałem monety i banknoty, ale jak mnie wkręciły butelki to nawet banknoty wymieniałem na to (uśmiecha się, pokazując ruchem ręki swoją kolekcję).

I. Ł.: Od którego roku życia Pan coś zbiera?

K. G.: Dopiero po ślubie zacząłem zbieractwo i kolekcjonerstwo. Kolega mnie wkręcił na początku w  monety, a potem wymieniłem je na butelki (śmieje się).

I. Ł.: Od kiedy zbiera Pan szkło? Czy próbował Pan kiedyś policzyć ile ma Pan butelek?  (więcej…)

Więcej

Iza Żabicka

Izabela Żabicka – na co dzień urzędnik w Gminie Osina, Radna Powiatu Goleniowskiego, kobieta prowadząca dom, a także osoba o wielkiej pasji. Osoba, która swoją postawą zaszczepia zamiłowanie do aktywnych form tanecznego wypoczynku nie tylko mieszkankom miast, ale głównie mieszkańcom terenów wiejskich. Miałam przyjemność spotkać się z Izą przy kawie w jej ciepłym mieszkaniu i dowiedzieć się między innymi….

Irmina Łachacz: Kim jesteś?

Izabela Żabicka: Jestem kobietą, działaczem, matką, samorządowcem. Jestem człowiekiem, który lubi ludzi. Uwielbiam spotykać się z nimi, robić coś z nimi i dla nich. Czerpię energię z bycia wśród ludzi. I nie ma znaczenia czy jest to kontakt w pracy, w urzędzie, czy podczas działań na terenach wiejskich, albo podczas zajęć Zumby. Ta energia od ludzi płynie do mnie i to mi dodaje mocy.

I.Ł.: Od zawsze byłaś działaczem i aktywistką?

I.Ż.: Zawsze angażowałam się w różne projekty.  W szkole średniej był taniec towarzyski, później poznałam fitness i Zumbę. Zawsze chciałam obcować w kręgach tanecznych, chciałam być choreografem. Niestety nie udało się to i jestem geodetą i budowlańcem, więc trochę odbiegłam od tematu (dodaje z uśmiechem). Ale jest to fajny sposób przestrzennego patrzenia na życie. Nie tylko z perspektywy jednego miejsca, stołu czy biurka. Dzięki temu mam szeroki wachlarz zainteresowań. Zumba bardzo otworzyła mi oczy – jak taka forma aktywności może łączyć pokolenia, działać w miejscach, w których ludzie zapomnieli, jaki jest sens współdziałania. Jeździłam do mieszkańców różnych sołectw, rozmawiałam z nimi i zachęcałam do wspólnego działania i zabawy, aż doprowadziłam do sytuacji, w której ludzie widząc mnie uśmiechają się i myślą o dobrej zabawie, aktywności i tańcach. To jest rewelacyjny sposób na życie, pozwalający na rozładowanie emocji oraz napięcia. (więcej…)

Więcej

Janina Ambroszczak

Pani Janina Ambroszczak skromna kobieta o niezwykłych zdolnościach i dużych pokładach cierpliwości. Mieszka w Przytulnym mieszkaniu w Czarnogłowach. Usiadłyśmy w ogrodzie przy herbacie w towarzystwie kota. Cisza i spokój otoczenia nadał miejscu spotkania magiczną atmosferę.

Irmina Łachacz: Skąd Pani pochodzi?

Janina Androszczak: Pochodzę z małej miejscowości obok Nowogardu – Jarchlina. Przyjechałam tu do Czarnogłów w 1971 roku, do mamy po śmierci mojego ojca. Tu poznałam męża i zostałam. Przeżyliśmy razem 31 lat i mamy fantastyczną czwórkę dzieci.

I. Ł.: Czym się Pani zajmuje, na co dzień?

J. A.: Obecnie jestem na emeryturze i pomagam zajmować się osobą niepełnosprawną. A poza pracą dłubię na szydełku albo robię na drutach.

I. Ł.: Jak długo robi Pani na szydełku?

J. A.: Od czwartej klasy szkoły podstawowej. Nauczyłam się od starszej ode mnie koleżanki. Ona robiła obrus na szydełku i bardzo mi się spodobało. Powiedziałam tacie żeby kupił mi szydełko i nici – niby były potrzebne do szkoły, trochę go oszukałam (dodaje ze śmiechem). Kupił mi szydełko, nici, i  zaczęłam robić. Przyglądałam się jej pracy i w jaki sposób szydełkuje. W końcu koleżanka wytłumaczyła mi jak zaczynać, a jak kończyć i poszło. Inne wzory to już z książeczek i gazetek. Tak samo było z drutami. W szkole nauczyłam się jak robić prawe i lewe oczka, a wzory to już sama. Trochę mi pomogła mama, kiedy tu przyjechałam, wytłumaczyła to, czego nie wiedziałam. (więcej…)

Więcej

Marlena Mełech

Pani Marlena Mełech, uśmiechnięta, skromna, otwarta kobieta z ogromnym sercem dla dzieci. Szczęśliwa matka i nauczycielka w przedszkolu oraz w świetlicy środowiskowej. Słyszałam dużo o jej zaangażowaniu w realizację działań dla najmłodszych i chciałam poznać Panią Marlenę osobiście.

Irmina Łachacz: Skąd Pani Pochodzi.

Marlena Mełech: Pochodzę z Rożnowa. Pracuję od dwóch lat w przedszkolu w Maszewie. Młodo wyszłam za mąż, bo mając 18 lat urodziłam dziecko. Odkąd pamiętam chciałam być nauczycielką i  pracować z małymi dziećmi. Ale życie potoczyło się trochę inaczej. Zaczęłam od drugiej strony – od rodziny i pracy by w tamtym momencie móc pozwolić sobie na realizację marzeń i pasji. Skończyłam moje wymarzone studia i dostałam się do pracy do przedszkola. Uwielbiam wszelkie działania i  wydarzenia związane z dziećmi, w tym organizacja i przygotowywanie zabaw dla dzieci np. Dzień Dziecka. Ja zawsze byłam i jestem chętna do działania. Staramy się robić jak najwięcej swoimi siłami. Często pozyskujemy sponsorów.

I. Ł.: Gdzie najczęściej Pani działa?

M. M.: Głównie u mnie w sołectwie. Jestem w Radzie Sołeckiej i staram się wspierać Panią Sołtys. W Tarnowie jestem opiekunem na świetlicy i z panią Wioletą też cały czas coś robimy dla dzieci. Czy to jasełka w świetlicy, czy dzień dziecka. Bawimy się, gotujemy. (więcej…)

Więcej

Jacek Jancelewicz

Jacek Jancelewicz niesamowicie uzdolniony człowiek. Skromny, cierpliwy z niezwykłym darem opowiadania o swojej pasji. Spotkałam się z Panem Jackiem w Żółwiej Błoci i dowiedziałam się bardzo wielu fascynujących rzeczy.

Irmina Łachacz: Panie Jacku, od kiedy Pan rzeźbi?

Jacek Jancelewicz: Od wielu, bardzo wielu lat. Praktycznie od IV klasy podstawówki.

I. Ł.: Co było inspiracją, impulsem do tworzenia w drewnie?

J. J.: Dom Kultury w Goleniowie, gdzie mieszkałem. Do pracowni rzeźbiarskiej zaciągnął mnie mój brat Jarek, który był już tam w grupie starszych rzeźbiarzy. To była pracownia rzeźbiarska „Korniki” prowadzona przez naszego mistrza, wspaniałego rzeźbiarza św. pamięci Stanisława Szulca. Tam były początki, pierwsze kroki z dłutami i „wgryzaniem” się w drewno. Pracownia prężnie wówczas działała i bardzo dużo młodych ludzi przewijało się przez Dom Kultury. Było to miejsce gdzie można było ciekawie i twórczo spędzić czas. I tak w pracowni rzeźbiarskiej spędziłem około 6 lat. Jestem bardzo wdzięczny mojemu mistrzowi, że zaszczepił mi tą pasję.

(więcej…)

Więcej