Beata Woźniak

Pani Beata Woźniak. Pedagog, nauczyciel, członek Rady Sołeckiej, kobieta aktywna, społecznik. Prowadzi wraz z Panem Zbigniewem Szymańskim Młodzieżową Drużynę Pożarniczą. Miałam przyjemność poznać Panią Beatę podczas spotkania dotyczącego Strażomaniaków. Osoba, która inspiruje nie tylko dzieci, ale i osoby dorosłe do działania.

Irmina Łachacz: Skąd u pani chęć pracy na rzecz dzieci i dorosłych?

Beata Woźniak: Nie wiem, ja to chyba mam w sobie, taką wewnętrzną potrzebę, chęć pomocy i działania dla innych. Mam to chyba po mamie ( śmieje się). Jestem w radzie sołeckiej i założyłam z seniorkami w ramach Koła Gospodyń Wiejskich – chór Dębiczanki. Działam nie tylko w szkole, ale także poza nią. Od początku swojej pracy angażowałam się w różne aktywności -prowadziłam kółko teatralne, współuczestniczyłam w redagowaniu gazetki szkolnej, prowadziłam Ligę Ochrony Przyrody, sklepik szkolny, organizowałam różne akcje okolicznościowe, charytatywne.

I. Ł.: Skąd Pani pochodzi?

B. W.: Pochodzę z centralnej Polski i przyjechałam tu 20 lat temu. Nie tyle za mężem, co po studiach przyjechałam do pracy, jako pedagog szkolny. Miałam pracować tylko rok i tak tu zostałam. (więcej…)

Więcej

Zbigniew Florkowski

Zaparkowałam obok biblioteki w Dąbrowie Nowogardzkiej. Zatrzymał się obok mnie, jadący na rowerze mężczyzna. Powiedział, że musi jeszcze szybko załatwić sprawę i zaraz będzie mógł się ze mną spotkać. To był pan Zbigniew Florkowski sołtys wsi Dąbrowa Nowogardzka. Człowiek, który nie potrafi usiedzieć bezczynnie w miejscu. Otwarty na drugiego człowieka.

Irmina Łachacz: Kim Pan jest?

Zbigniew Florkowski: Jestem osobą aktywną. Lubię to, co robię, czyli swoją pracę zawodową, ale także społeczną. Jako społecznik działam chyba od dziecka.

I. Ł.: Gdzie był początek?

Z. F.: Tutaj. Zaczęło się od szkoły podstawowej. Najpierw występowałem w przedstawieniach. Potem już sam organizowałem jasełka i inne. Mieliśmy drużynę harcerską i już, jako 18 latek jeździłem z grupą młodzieży na obozy wędrowne. Organizowaliśmy z dziećmi przedstawienia na: Dzień Mamy, Taty, święta Bożego Narodzenia. Przygotowywaliśmy scenę. Mam to chyba we krwi. Zawodowo też pracuję z ludźmi. (więcej…)

Więcej

Kazimierz Gawrysiak

Błotno. Nieduża wieś w gminie Nowogard. Miałam przyjemność spotkać się z panem, który ma nietypowe hobby. Pan Kazimierz od osiemnastu lat zbiera szkło, poznaje je, a także poznaje historię swoich zbiorów. Kazimierz Gawrysiak pasjonat i właściciel przepięknej kolekcji butelek.

Irmina Łachacz: Dowiedziałam się od pana żony, że posiada Pan dużą kolekcję butelek.

Kazimierz Gawrysiak Tak, to prawda mam w mieszkaniu, na strychu i na górze. Zapraszam Panią, jeżeli chce Pani wejść. Trochę za późno się za to wziąłem. Kiedyś zbierałem monety i banknoty, ale jak mnie wkręciły butelki to nawet banknoty wymieniałem na to (uśmiecha się, pokazując ruchem ręki swoją kolekcję).

I. Ł.: Od którego roku życia Pan coś zbiera?

K. G.: Dopiero po ślubie zacząłem zbieractwo i kolekcjonerstwo. Kolega mnie wkręcił na początku w  monety, a potem wymieniłem je na butelki (śmieje się).

I. Ł.: Od kiedy zbiera Pan szkło? Czy próbował Pan kiedyś policzyć ile ma Pan butelek?  (więcej…)

Więcej

Iza Żabicka

Izabela Żabicka – na co dzień urzędnik w Gminie Osina, Radna Powiatu Goleniowskiego, kobieta prowadząca dom, a także osoba o wielkiej pasji. Osoba, która swoją postawą zaszczepia zamiłowanie do aktywnych form tanecznego wypoczynku nie tylko mieszkankom miast, ale głównie mieszkańcom terenów wiejskich. Miałam przyjemność spotkać się z Izą przy kawie w jej ciepłym mieszkaniu i dowiedzieć się między innymi….

Irmina Łachacz: Kim jesteś?

Izabela Żabicka: Jestem kobietą, działaczem, matką, samorządowcem. Jestem człowiekiem, który lubi ludzi. Uwielbiam spotykać się z nimi, robić coś z nimi i dla nich. Czerpię energię z bycia wśród ludzi. I nie ma znaczenia czy jest to kontakt w pracy, w urzędzie, czy podczas działań na terenach wiejskich, albo podczas zajęć Zumby. Ta energia od ludzi płynie do mnie i to mi dodaje mocy.

I.Ł.: Od zawsze byłaś działaczem i aktywistką?

I.Ż.: Zawsze angażowałam się w różne projekty.  W szkole średniej był taniec towarzyski, później poznałam fitness i Zumbę. Zawsze chciałam obcować w kręgach tanecznych, chciałam być choreografem. Niestety nie udało się to i jestem geodetą i budowlańcem, więc trochę odbiegłam od tematu (dodaje z uśmiechem). Ale jest to fajny sposób przestrzennego patrzenia na życie. Nie tylko z perspektywy jednego miejsca, stołu czy biurka. Dzięki temu mam szeroki wachlarz zainteresowań. Zumba bardzo otworzyła mi oczy – jak taka forma aktywności może łączyć pokolenia, działać w miejscach, w których ludzie zapomnieli, jaki jest sens współdziałania. Jeździłam do mieszkańców różnych sołectw, rozmawiałam z nimi i zachęcałam do wspólnego działania i zabawy, aż doprowadziłam do sytuacji, w której ludzie widząc mnie uśmiechają się i myślą o dobrej zabawie, aktywności i tańcach. To jest rewelacyjny sposób na życie, pozwalający na rozładowanie emocji oraz napięcia. (więcej…)

Więcej

Janina Ambroszczak

Pani Janina Ambroszczak skromna kobieta o niezwykłych zdolnościach i dużych pokładach cierpliwości. Mieszka w Przytulnym mieszkaniu w Czarnogłowach. Usiadłyśmy w ogrodzie przy herbacie w towarzystwie kota. Cisza i spokój otoczenia nadał miejscu spotkania magiczną atmosferę.

Irmina Łachacz: Skąd Pani pochodzi?

Janina Androszczak: Pochodzę z małej miejscowości obok Nowogardu – Jarchlina. Przyjechałam tu do Czarnogłów w 1971 roku, do mamy po śmierci mojego ojca. Tu poznałam męża i zostałam. Przeżyliśmy razem 31 lat i mamy fantastyczną czwórkę dzieci.

I. Ł.: Czym się Pani zajmuje, na co dzień?

J. A.: Obecnie jestem na emeryturze i pomagam zajmować się osobą niepełnosprawną. A poza pracą dłubię na szydełku albo robię na drutach.

I. Ł.: Jak długo robi Pani na szydełku?

J. A.: Od czwartej klasy szkoły podstawowej. Nauczyłam się od starszej ode mnie koleżanki. Ona robiła obrus na szydełku i bardzo mi się spodobało. Powiedziałam tacie żeby kupił mi szydełko i nici – niby były potrzebne do szkoły, trochę go oszukałam (dodaje ze śmiechem). Kupił mi szydełko, nici, i  zaczęłam robić. Przyglądałam się jej pracy i w jaki sposób szydełkuje. W końcu koleżanka wytłumaczyła mi jak zaczynać, a jak kończyć i poszło. Inne wzory to już z książeczek i gazetek. Tak samo było z drutami. W szkole nauczyłam się jak robić prawe i lewe oczka, a wzory to już sama. Trochę mi pomogła mama, kiedy tu przyjechałam, wytłumaczyła to, czego nie wiedziałam. (więcej…)

Więcej

Marlena Mełech

Pani Marlena Mełech, uśmiechnięta, skromna, otwarta kobieta z ogromnym sercem dla dzieci. Szczęśliwa matka i nauczycielka w przedszkolu oraz w świetlicy środowiskowej. Słyszałam dużo o jej zaangażowaniu w realizację działań dla najmłodszych i chciałam poznać Panią Marlenę osobiście.

Irmina Łachacz: Skąd Pani Pochodzi.

Marlena Mełech: Pochodzę z Rożnowa. Pracuję od dwóch lat w przedszkolu w Maszewie. Młodo wyszłam za mąż, bo mając 18 lat urodziłam dziecko. Odkąd pamiętam chciałam być nauczycielką i  pracować z małymi dziećmi. Ale życie potoczyło się trochę inaczej. Zaczęłam od drugiej strony – od rodziny i pracy by w tamtym momencie móc pozwolić sobie na realizację marzeń i pasji. Skończyłam moje wymarzone studia i dostałam się do pracy do przedszkola. Uwielbiam wszelkie działania i  wydarzenia związane z dziećmi, w tym organizacja i przygotowywanie zabaw dla dzieci np. Dzień Dziecka. Ja zawsze byłam i jestem chętna do działania. Staramy się robić jak najwięcej swoimi siłami. Często pozyskujemy sponsorów.

I. Ł.: Gdzie najczęściej Pani działa?

M. M.: Głównie u mnie w sołectwie. Jestem w Radzie Sołeckiej i staram się wspierać Panią Sołtys. W Tarnowie jestem opiekunem na świetlicy i z panią Wioletą też cały czas coś robimy dla dzieci. Czy to jasełka w świetlicy, czy dzień dziecka. Bawimy się, gotujemy. (więcej…)

Więcej

Jacek Jancelewicz

Jacek Jancelewicz niesamowicie uzdolniony człowiek. Skromny, cierpliwy z niezwykłym darem opowiadania o swojej pasji. Spotkałam się z Panem Jackiem w Żółwiej Błoci i dowiedziałam się bardzo wielu fascynujących rzeczy.

Irmina Łachacz: Panie Jacku, od kiedy Pan rzeźbi?

Jacek Jancelewicz: Od wielu, bardzo wielu lat. Praktycznie od IV klasy podstawówki.

I. Ł.: Co było inspiracją, impulsem do tworzenia w drewnie?

J. J.: Dom Kultury w Goleniowie, gdzie mieszkałem. Do pracowni rzeźbiarskiej zaciągnął mnie mój brat Jarek, który był już tam w grupie starszych rzeźbiarzy. To była pracownia rzeźbiarska „Korniki” prowadzona przez naszego mistrza, wspaniałego rzeźbiarza św. pamięci Stanisława Szulca. Tam były początki, pierwsze kroki z dłutami i „wgryzaniem” się w drewno. Pracownia prężnie wówczas działała i bardzo dużo młodych ludzi przewijało się przez Dom Kultury. Było to miejsce gdzie można było ciekawie i twórczo spędzić czas. I tak w pracowni rzeźbiarskiej spędziłem około 6 lat. Jestem bardzo wdzięczny mojemu mistrzowi, że zaszczepił mi tą pasję.

(więcej…)

Więcej

Beata Lemańska

Czarnogłowy – wieś w Gminie Przybiernów. Pani Beata przywitała mnie z uśmiechem, zaprosiła do siebie do domu, w którym wyczuwa się twórczego ducha. Usiadłyśmy w salonie, a pani Beata rozpoczęła opowieść….

Beata Lemańska: Witraż? Z koleżankami miałyśmy swoją grupę „wesołe kumochy” gdzie podczas spotkań wymieniałyśmy się pracami. Z witrażem zaczęło się, gdy byłam mała. W Szczecinie na ulicy Koński Kierat, znajdowała się pracownia witrażu. Były tam wystawione witraże, a obok było widać jak ludzie tworzą swoje prace. Mogłam tak stać godzinami z nosem wlepionym w szybę i obserwować. Tata się niecierpliwił, bo załatwił swoje sprawy i chciał jak najszybciej wracać do domu. Wówczas mogłam tylko marzyć o nauce tworzenia witrażu, o wszystkich tych kursach, szkle, maszynach. Po latach pojechałam z mężem do galerii Galaxy, tam wystawiały się różne szkoły ze swoimi pracami zachęcając dzieci do zapisywania się na zajęcia pozalekcyjne. Tam po raz pierwszy spotkałam Panią Halinkę, która prowadziła pracownię witrażu na ulicy Hożej dla młodzieży i nauczycieli. Zaprzyjaźniłyśmy się z Panią Halinką, a kurs z miesiąca przedłużył się do pół roku. To był cudowny czas. Później kupiłam swoją pierwszą maszynę, pierwszy nóż i stanęłam oko w oko z zadaniem. Tu się zaczęły schody, bo przecież ja zamiast nabierać doświadczeń na rzeczach prostych, to od razu chciałam tworzyć dzieła sztuki. Szkło to nie papier, nie zawsze można od razu uzyskać odpowiedni kształt. Uczyłam się, robiłam, robiłam, a prace często sprzedawałam. Nie lubię robić rzeczy małych, jak robić to coś konkretnego np.: drzwi czy okna. Witraż jest moją pasją, hobby. Swoje umiejętności wykorzystałam w życiu zawodowym. Pracując w Warsztacie Terapii Zajęciowej w Policach, prowadziłam pracownię szkła artystycznego gdzie uczyłam witrażu i fusingu (łączenie w wysokiej temperaturze szkieł o różnych kształtach, kolorach i gatunkach), tworząc biżuterię oraz elementy dekoracyjne. W 2017 roku zamieszkałam we wsi Czarnogłowy.

(więcej…)

Więcej

Rozstrzygnięcie konkursu na artykuł do „Wieści z Bezdroży” – edycja 5

Rozstrzygnięcie konkursu na artykuł do „Wieści z Bezdroży” – edycja 5

Komisja w składzie:

Przewodniczący Komisji: Redaktor naczelny – Paweł Palica
p.o. Dyrektora biura LGD – Łukasz Wójcik
Wiceprezes Zarządu – Krzysztof Górecki

przyznała nagrody zgodnie z zasadami określonymi w regulaminie konkursu, następującym osobom:

I miejsce Magdalena Cieśla – za artykuł „Na kolei”
II miejsce Krystyna Jelińska – za artykuł „Żyć w zgodzie z naturą”

Wszystkim laureatom serdecznie gratulujemy.

Więcej