Michał Krzywaźnia

Cze 5, 2018 w Aktualności, Sylwetki LGD

Z Michałem Krzywaźnią spotkałam się w Gminnym Ośrodku Kultury w Stepnicy.

Irmina Łachacz: Kim jesteś Michał, zawodowo, prywatnie?

Michał Krzywaźnia: Animatorem, pedagogiem, reżyserem Teatru w Krzywym Zwierciadle, wychowawcą w Młodzieżowym Ośrodku Socjoterapii w Ryszewku, instruktorem teatralnym w Gminnym Ośrodku Kultury w Stepnicy, instruktorem teatralnym w Świetlicy Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół Dzieci z Zespołem Downa Iskierka w Szczecinie. Prywatnie: tata i mąż.

I.Ł.: Ogromny wachlarz doświadczeń. Czy ciężko połączyć jest pracę z życiem prywatnym?

M.K.: Mam to szczęście, że praca jest moją pasją i nic nie robię na siłę a rodzina daje mi energię do działania. To duże wyzwanie pogodzić wszystkie funkcje. Na razie mi się udaje więc nie narzekam (dodaje z uśmiechem).

I.Ł.:  Gdzie można Cię najczęściej spotkać?

M.K.: W Stepnicy, w GOKu.

I.Ł.:  Dlaczego Stepnica? Skąd pochodzisz?

M.K.: To długa historia…Pochodzę z Goleniowa, a do Stepnicy przyjechałem 13 lat temu prowadzić warsztaty teatralno – kabaretowe i tak zaczęła się moja droga artystyczna w tym miejscu. Na początku prowadziłem Kabaret PODŁosiem a 11 lat temu założyłem w Stepnicy Teatr w Krzywym Zwierciadle.

I.Ł.:  Jakie zajęcia prowadzisz w GOKu?

M.K.: W Stepnicy prowadzę warsztaty dla dzieci 9-13 lat, dla młodzieży 14-18 lat i czasami dla dorosłych. Warsztaty w większości kończą się spektaklem. Aktualnie szykujemy się do dwóch spektakli oraz projektu „Tworzę, więc JESTEM” w ramach programu Lato w Teatrze+.

Oprócz tego w Gminnym Ośrodku Kultury w Stepnicy odpowiadam za realizację różnego rodzaju działań edukacyjno-kulturalnych, w tym również międzynarodowych oraz zajmuję się działaniami promującymi kulturę na terenie Gminy.

I.Ł.:  Skąd czerpiesz inspiracje?

M.K.: Inspiracje wychodzą od grupy, z którą aktualnie pracuję. Na początku trzeba ich poznać. Dopiero wtedy wiesz, w którym kierunku możesz pójść a tematy do twórczej pracy same się pojawiają. Nie można im ich narzucać, bo wtedy na pewno się nie uda. Trzeba też wiedzieć jakie możliwości i umiejętności mają uczestnicy warsztatów po to, żeby w nich to rozwijać i pielęgnować. To jest taki mój kreatywny pomysł na pracę w grupie.

I.Ł.:  Działasz również z Seniorkami, skąd ten pomysł?

M.K.: 6 lat temu przyszła do mnie jedna Pani i zapytała, czy nie chciałbym poprowadzić warsztatów teatralno-recytatorskich skierowanych do seniorów z Gminy Stepnica. Zgodziłem się. Powstało Koło Recytatorskie „Jesienne Promienie”. Prowadziliśmy również dla Pań warsztaty fotograficzne i filmowe. Nadal się spotykamy. Często traktuję je jak swoje babcie.

Każda osoba, z którą pracuję twórczo jest dla mnie ważna. Wiem, że jestem dla uczestników warsztatów tylko „przystankiem”. Staram się w ten sposób pokazać, że sztuka może być czymś ważnym i może wyznaczyć kierunek, drogę życia. Miło jest słyszeć, że ktoś z moich uczestników wybrał właśnie tą ścieżkę.

I.Ł.:  A dla Seniorów? Jak myślisz co im dają takie zajęcia?

M.K.: Na pewno czują się wartościowi, potrzebni. Mogą zaistnieć, wystąpić. Mnie to cieszy, że im się chce, tak po prostu.

I.Ł.:  Skąd wiesz jak dotrzeć do swoich „podopiecznych”?

M.K.: Myślę, że mam taką umiejętność, którą nazywam aktywnym słuchaniem. Staram się zrozumieć oczekiwania uczestników warsztatów. Sprawić, żeby poczuli się ważni. Czas jaki spędzamy na zajęciach jest nasz. Jesteśmy dla siebie – tu i teraz, razem.

I.Ł.:  Czy masz chwile zwątpienia?

M.K.: Tak, zawsze mam.

I.Ł.:  Pracujesz jeszcze w Młodzieżowym Ośrodku Socjoterapii w Ryszewku. Czy również tam, wykorzystujesz swoje umiejętności teatralne?

M.K.: W Młodzieżowym Ośrodku Socjoterapii w Ryszewku pracuję jako wychowawca. Prowadzę tam także Koło Teatralne „MOS-ni”. Z chłopakami z Ośrodka tworzymy spektakle i akcje performatywne. Staram się wykorzystywać metody teatralne do pracy socjoterapeutycznej. Dla mnie TEATR to taka specjalna przestrzeń, która umożliwia moim podopiecznym pracę nad swoimi emocjami, nad relacjami z innymi oraz pozwala spotkać samego siebie. Wydaje mi się, że jest to najlepszy sposób aby dotrzeć do tych młodych zagubionych ludzi i pobudzić ich twórczość i kreatywność.

I.Ł.:  Kim jesteś z wykształcenia?

M.K.: Z wykształcenia jestem pedagogiem. Ukończyłem Pedagogikę Pracy Socjalnej i Resocjalizacyjnej na Uniwersytecie Szczecińskim. Dodatkowo zrobiłem Studia Podyplomowe z Reżyserii Teatru Dzieci i Młodzieży na PWST we Wrocławiu.

I.Ł.:  Skąd bierzesz energię?

M.K.: Dużo energii dostarcza mi czas, który mogę spędzić z synem i żoną. Dom daje najwięcej siły do twórczego działania. Ale również ludzie, z którymi pracuję twórczo dostarczają mi dużo energii. To taka transakcja wiązana.

I.Ł.:  Co uważasz za swój sukces?

M.K.: To, że skończyłem Studia Reżyserskie we Wrocławiu. To było moje marzenie odkąd skończyłem 16 lat.  I oczywiście rodzina.

I.Ł.:  Co jest dla Ciebie największym wyzwaniem?

M.K.: Aktualnie to praca z dziećmi z Zespołem Downa. Jest to mega wyzwanie dla mnie jako instruktora teatralnego, ponieważ zajęcia które prowadzę opierają się na pracy grupowej a nie indywidualnej terapii. W tej pracy nie można sobie pozwolić na chwile słabości i zwątpienia. Zawsze trzeba być przygotowanym na każdy scenariusz.

I.Ł.:  Czy mógłbyś zajmować się czymś innym?

M.K.: Nie… jakoś sobie tego nie wyobrażam. Uwielbiam pracować twórczo z ludźmi.

I.Ł.:  Czy lubisz występować przed publicznością?

M.K.: Nie lubię oglądać siebie na scenie. Często słyszałem, że jestem nadekspresyjny. Bardzo mnie stresują publiczne i oficjalne wystąpienia np. kiedy mam śpiewać lub przemawiać na konferencjach międzynarodowych. Inaczej jest, kiedy prowadzę imprezy jako wodzirej, wtedy czuję się jak ryba w wodzie.

I.Ł.:  Jakie masz jeszcze plany na przyszłość?

M.K.: Póki mam siłę, energię, wyrozumiałość oraz wsparcie rodziny, to będę robić to co robię dotychczas