Magdalena Jędrzejczyk

Lip 18, 2018 w Aktualności, Sylwetki LGD

Czarnocin – mała wieś nad Zalewem Szczecińskim. Tu znajduje się najbardziej znany w Gminie Stepnica ośrodek zajmujący się organizacją wypoczynku dzieci, młodzieży i osób dorosłych, baza noclegowa i przepyszne jedzenie. Położenie nad zalewem Szczecińskim wśród lasów i łąk dodaje temu miejscu jeszcze większego uroku. Spotkałam się z Magdaleną Jędrzejczyk- właścicielką Szkoły Aktywnego Wypoczynku FRAJDA.

Irmina Łachacz: Jak trafiłaś do Czarnocina? 

Magda Jędrzejczyk: W 1996 jako młoda firma, poszukiwaliśmy z mężem miejsca na prowadzenie własnych programów aktywnego wypoczynku dla dzieci i młodzieży. Przez przypadek polecono nam do obejrzenia obiekt w Czarnocinie na którego nikt w sześciu kolejnych przetargach nie chciał się zdecydować, W kwietniowy weekend wybraliśmy się z dziećmi do Gminy Stepnica, a pierwszą osobą jaką spotkaliśmy był pan Cyniak z Restauracji Tawerna. Usłyszeliśmy piękne opowieści o Stepnicy, obejrzeliśmy historyczne zdjęcia i znaleziska pana Cyniaka. A obiekt w Czarnocinie? To była miłość od pierwszego spojrzenia. Cudowne miejsce na końcu drogi, wymarzone dla naszej działalności. 

I.Ł.: Skąd zamiłowanie do aktywnego wypoczynku?

M.J.: Z wykształcenia jestem nauczycielem WF (absolwentka US – IKF w Szczecinie ), wcześniej grałam w piłkę siatkową, a całe studia spędziłam wędrując po kraju z plecakiem ucząc się jazdy na nartach, jazdy konnej czy żeglarstwa. Wędrówki górskie czy spływy kajakowe i rajdy konne to była nasza codzienność studencka. Mój mąż Paweł również był nauczycielem i instruktorem żeglarstwa. Całe nasze wspólne życie wypełnione było prostą, turystyczną aktywnością. 

I.Ł.: Od kiedy zaczęła się przygoda z organizowaniem wypoczynku dla innych? 

M.J.: Od 1992 r. Wtedy założyliśmy naszą firmę. Mieliśmy już za sobą szkolne doświadczenia jako nauczyciele. Pierwsze obozy organizowane przez nas odbywały się w Czaplinku. Głównie organizowaliśmy kursy żeglarskie, a później działaliśmy już w Ośrodku w Czarnocinie.

I.Ł.: Jak długo przygotowywaliście ośrodek do organizacji wypoczynku? 

M.J.: Cały Ośrodek przygotowywaliśmy 2 lata. Pierwszy sezon był organizowany w jednym skrzydle, które teraz jest nieużywane. To było w 1996 roku i organizowaliśmy wówczas kursy windsurfingowe, a w 1997 wystartował już główny budynek. Najważniejsza była elektryka, hydraulika, kanalizacja oraz łóżka, które były robione własnoręcznie przez kowala. Jeśli chodzi o sprzęt do prowadzenia zajęć, to musieliśmy podjąć decyzję czy bierzemy kredyt na wyposażenie budynku i zrobienie z niego hotelu SPA, czy na zakup sprzętu do prowadzenia zajęć i budowania programów aktywnego wypoczynku. Więc zakupiliśmy sprzęt do prowadzenia zajęć. Pierwsze programy to były kolonie usportowione. Rozbudowane lekcje wychowania fizycznego w terenie. Dużo ruchu, dużo zabawy i nauki w naturalnym środowisku. Organizowaliśmy obozy windsurfingowe, bardzo dużo szkoleń żeglarskich. Później doszły obozy konne i przygodowe. Obecnie mamy swoje konie hucuły sprowadzone z południa polski, które idealnie się tu sprawdzają przy pracy z dziećmi. Mają dla mnie taki terapeutyczny wpływ na otoczenie. 

I.Ł.: Jakie to uczucie prowadzić ogromny Ośrodek z programem przyciągających dzieci z całej polski i z zagranicy? 

M.J: To rewelacyjne uczucie, to fantastyczne móc widzieć biegające uśmiechnięte dzieci, które złapały typową dziecięcą zabawę, której nie ma w blokowiskach w mieście. Taką dziecięcą normalność. Zdobywanie doświadczeń, które przekładają się na życie, odkrywanie świata, nauka przez doświadczenie. Pojawia się wewnętrzny uśmiech i satysfakcja z realizacji marzeń. 

I.Ł.: Co lubisz w tym co robisz? 

M.J: Lubię tworzyć programy dla dzieci i młodzieży, gdzie jest dużo ruchu na świeżym powietrzu, gdzie jest radość przebywania na łonie natury i możliwość zdobywania doświadczenia poprzez zabawę. Obecnie nasze dzieci mają za mało ruchu, zabawy i uśmiechu. Są przytłoczone szkolnymi obowiązkami i nie mają czasu poczuć ile można fajnych rzeczy zrobić na wsi w otoczeniu lasu i wody. I to właśnie chcę i m dać podczas pobytu tutaj. 

I.Ł.: Co jest najtrudniejsze? 

M.J.: Przekonywanie nauczycieli i rodziców, że dzieci potrzebują do zabawy i radości rzeczy najprostszych: przestrzeni, swobody, obecności innych dzieci i zaangażowania dorosłych w ICH dziecięcy świat. 

I.Ł.: Poza prowadzeniem ośrodka działasz jeszcze na innych płaszczyznach? 

M.J.: Z innymi zaangażowanymi nauczycielami i animatorami działam w organizacji non-profit w stowarzyszeniu Centrum Edukacji Nieformalnej i Outdooru, które zajmuje się promocją nieformalnych form edukacyjnych. Organizowaliśmy wiele działań na rzecz mieszkańców Gminy Stepnica, a obecnie wspieramy grupy nieformalne i aktywnych młodych liderów.

I.Ł.: Co najbardziej lubisz w tym miejscu? 

M.J.: Najbardziej lubię przestrzeń. Ogromną przestrzeń i dużo zieleni, śmiech dzieci. Kiedy jednak dzieci tu nie ma, jest to fantastyczne miejsce do wyciszenia się i wsłuchania w siebie.  Uwielbiam przyrodę dostęp do wody, lasu, łąk i cisza. Nie ma tu hoteli. Taki zakątek na końcu świata. 

I.Ł.: Jakie masz plany na przyszłość? 

M.J.: Chciałabym, aby ośrodek działał cały rok jako miejsce warsztatowe zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych. Prowadzimy już wiele warsztatów rozwojowych o różnych tematykach, ale wciąż jest ich za mało aby utrzymać tak olbrzymi obiekt. Moim marzeniem jest wydanie książki która będzie zbiorem zabaw outdoorowych, które są podstawą pracy członków naszego stowarzyszenia i sprawdzają się świetnie w pracy z dziećmi i młodzieżą.

I.Ł.: Czego Tobie życzyć? 

M.J.: Spełnienia i realizacji planów (dodaje z uśmiechem).

I.Ł.: Tego Ci życzę i trzymam kciuki.