Katarzyna Kamińska

Wrz 24, 2018 w Aktualności, Sylwetki LGD

Katarzyna Kamińska, niesamowita działaczka, społecznik, aktywistka, kobieta, która nie potrafi usiedzieć w miejscu. Uwielbia odkrawać i tworzyć. Była i jest inspiracją dla wielu osób. Wielu osobom pomogła odnaleźć swoje zainteresowania i ukryte talenty. Spotkałyśmy się u Pani Kasi pod wiatą. Obok stał wielki piec chlebowy, a otaczał nas ogromny zielony teren. Usiadłyśmy przy kawie i zaczęłyśmy rozmowę.

IŁ: Od 2008 roku jest Pani prezesem Stowarzyszenia Maszewska Inicjatywa Gospodarcza.

KK: Tak, kiedy zaczęła się możliwość realizacji projektów z Programu Kapitał Ludzki, wtedy zaczęłam. Pisałam projekty nie tylko jako Stowarzyszenie ale także w partnerstwie ze szkołami, z Domem Kultury, TPD i innymi organizacjami pozarządowymi. Projekty dotyczyły głownie warsztatów dla dzieci, młodzieży, osób dorosłych i seniorów. Jednym z pierwszych projektów był projekt „Aktywny Senior”
w Gminie Maszewo. W jego ramach odbywały się zajęcia taneczne i sportowe, wyjazdy na basen, zajęcia rękodzielnicze i teatralne. Było tego bardzo dużo. Jak powiedziała jedna z naszych aktywnych seniorek Bogusia, to one nie skakały tylko na bungee i nie uczestniczyły w sesji „ Jak dobrze wyglądać nago” (śmieje się). Robiły praktycznie wszystko, uczestniczyły w bardzo wielu zajęciach, warsztatach, wyjazdach… Miałyśmy zajęcia z tańca z ogniem, strzelania z łuku, batiku w Kaczym Bagnie, ośrodku prowadzonym przez aktywne stowarzyszenie na Warmii i Mazurach. Ośrodek mieści się w starej stodole i został przystosowany i wykończony na wzór statku Pogoria. To była dla nas ciekawe doświadczenie, bo była jedna wielka sypialnia, a  nas trzydzieści osób. Fajnie się obserwowało te budujące się wówczas relacje.

IŁ: Od czego się u pani zaczęło?

KK: Zawodowo pracowałam i zajmowałam się funduszami unijnymi i funduszami pozabudżetowymi. Pisałam projekty i wnioski. Zawsze miałam w sobie duszą społecznika. Wychodzę z założenia, że talentami trzeba się dzielić. To mi daje większa radość niż branie. Wiec skoro mam taki warsztat zawodowy to dlaczego nie zrobić tego z ludźmi. I tak się zaczęło.

Dzięki źródłom zewnętrznym mogliśmy pozwolić sobie na realizowanie bardzo popularnego w Maszewie działania, którym była grupa zabawowa dla dzieci tzw. „ małe przedszkole”. Dzieci 3- letnie poprzez różne zajęcia z logopedą, pedagogiem, animatorem przy udziale rodziców miały się zaadoptować do przedszkola. Mamy były bardzo zaangażowane w działanie. Dyżurując przygotowywały posiłki, animowały, a pozostałe mamy miały chwile wolną. Niestety kiedy się skończyły dofinansowania i rozwinęła się forma pozarządowej placówki dla dzieci – przedszkola i żłobki -to wygasło.

IŁ: Co najbardziej pani lubi w pracy społecznej?

KK: Na pewno nie lubię papierów i dokumentacji ( śmieje się). Bardzo mi odpowiada to, że mogę realizować pomysły nie tylko swoje ale i innych. To jest inspirujące i kreatywne. Jestem zadaniowcem. Od pomysłu do realizacji, mnie to nakręca. To jest to.

IŁ: Co Pani daje takie działanie?

KK: Daje mi to radość, że mogę się  tym dzielić. To główny motor napędowy, mam z tego satysfakcje. Jestem otwarta na ludzi, a ludzie przychodzą do mnie z rożnymi sprawami, pytaniami i problemami. To chyba trzeba mieć w naturze.

Aktualnie intensywność działań jest nieco mniejsza z uwagi na ograniczone fundusze dla organizacji
z terenów wiejskich.  Cieszy mnie ogromnie, że wieloletnia praca w stowarzyszeniu przyniosła wymierne korzyści dla społeczeństwa, bo wiele osób, uczestników projektu uaktywniło się.  Są takie osoby które wzięły sprawy w swoje ręce. Wyłonili się liderzy a spotkania, szkolenia i warsztaty dały im nowe umiejętności i wiedzę. Aktywowało się Koło Gospodyń Wiejskich w Dębicach. Panie działają bardzo intensywnie i efektywnie. Druga grupa to Kreatywne Babki, które robią rękodzieło, spotykają się regularnie i czerpią radość z bycia w swoim artystycznym towarzystwie. Dzięki uczestnictwu w kiermaszach zdobyły fundusze na sprzęt i niezbędne rzeczy do rękodzielnictwa. Kobiety są przedsiębiorcze, robią, działaj i to jest fajne. Powstały na terenie gminy Maszewo jeszcze 3 kolejne organizacje pozarządowe, które swoje korzenie wywodzą ze środowiska Maszewskiej Inicjatywy Gospodarczej. Mogę więc uznać, że efekt 10 letniej pracy w stowarzyszeniu jest spory.

IŁ: Znajduje Pani w tym wszystkim czas dla siebie?

KK: Niejednokrotnie byłam pomysłodawcą, byłam realizatorem, ale z chęcią również brałam udział
w projektach jako uczestnik. Budujące w tym było to, że spotykaliśmy się z bardzo ciekawymi ludźmi. Jestem otwarta i lubię rzeczy nowe, nowatorskie. A osoby nowo poznane, trenerzy z projektów byli inspiracją. Wyplataliśmy płoty z wikliny, ćwiczyliśmy jogę na polanie, czerpaliśmy papier, toczyliśmy gliniane garnki na kole, zbudowaliśmy średniowieczny piec kopułowy. Poza trenerami z zewnątrz bazowałam na lokalnych zasobach. Ludzie mają wszelakie talenty i warto dbać o potencjał lokalny.

Interesującym projektem, poza warsztatami z kuchni regionalnej, były cykle spotkań z ciekawymi ludźmi. Zaprosiliśmy na warsztaty bębniarskie muzyka ze Szczecina, którego żona jest Afrykanką. Jednego dnia przez kilka godzin wiązała kobietom turbany, każdy inny, osobliwe techniki- byśmy w szoku na ile sposobów można to było zrobić. Wspólnie przygotowaliśmy afrykańskie danie regionalne. Mari zaserwowała nam potrawkę z ryżem po senegalsku. W lokalu stowarzyszenia mamy odpowiednią bazę, gdzie możemy realizować różnego rodzaju zajęcia.

IŁ: Czym się pani zajmuje w wolnej chwili?

KK: W wolnej chwili nie wypoczywam, ja sobie szukam zajęć (śmieje się). Wykończenia i ozdabianie mebli, fotografia, rękodzieło i zielarstwo.  Za sobą mam kilka kursów i szkoleń , m. in. ceramika, tradycyjne techniki tkackie, scrapbooking.

IŁ: O czym Pani marzy?

KK: Moje marzenie to podróż nad Bajkał. Przygotowywałam się wcześniej ale sprawy osobiste i rodzinne spowodowały, że termin się przesunął. Ale nie rezygnuje. Jestem wnuczka kolejarza. A podróż nad Bajkał to kilka dni spędzonych na podróży koleją. Czytam książki na ten temat, oglądam materiały, przygotowuje się do tego, do spełnienia marzenia. Kręci mnie to niesamowicie.

IŁ: Czy jest coś jeszcze, czego chciała by się pani nauczyć?

KK: Tak, jest taka jedna rzecz. Nie umiem pływać. Mieszkamy nad stawem. Moim marzeniem jest nauczyć się pływać i upalnego lata popływać w tym stawie ( śmieje się).

IŁ: Jak pani tu trafiła?

KK: Studiowałam w Szczecinie. Zawsze chciałam mieć męża marynarza ( uśmiecha się) i trafiłam do Szczecina. Skończyłam zootechnikę, na studiach poznałam swojego męża, potem osiedliliśmy się
w Maszewie i tutaj już zostaliśmy. Utworzyliśmy gospodarstwo rolne od podstaw w Stodólsku i tutaj od 16 lat tworzymy swoje miejsce dla siebie i rodziny.

IŁ: Jakie warsztaty pani prowadziła, poza tymi w których brała pani udział?

KK: Aktualnie będę realizować warsztaty na temat bioróżnorodności , z dziećmi wykonamy hotele dla dzikich owadów zapylających, warsztaty z obrzędowości starosłowiańskiej czyli wykonanie ziołowych lalek motanek, potem planuję spacery ziołowe. Odstresowuje się chodząc po lesie , łąkach i zbierając zioła. Lubię wyzwania, nie ma rzeczy których się boję. Nie podejmę się prowadzenie np. baletu. Ale jeśli mam przetrenowany mój warsztat i coś czuję to chętnie poprowadzę zajęcia. Miałam możliwość prowadzenia zajęć w ramach Zagrody Edukacyjnej dla dzieci przedszkolnych i szkolnych oraz dorosłych o różnej tematyce: o wełnie owczej, pieczeniu chleba, w ramach szkółki leśnej rozpoznawaliśmy drzewa i rośliny, z przyniesionych ze spaceru darów natury wykonywaliśmy rękodzieło.

IŁ: W kilku słowach- jaka pani jest?

KK: Kreatywna, aktywna, otwarta, nie boje się wyzwań. Rodzinna, ciepła i cały czas mam jakieś pomysły. Jestem osobą poszukującą, dość szybko się nudzę i dlatego potrzebuje nowych wyzwań i zadań. Jest okres gdzie intensywne działam np. z fotografią, później przerwa, odpoczywam aby po jakimś czasie znowu wrócić do tego. Obecnie koncentruję się na nowym pomyśle dotyczącym zdrowia. Od pewnego czasu współpracuję z Ogólnopolską Organizacją Kwiat Kobiecości – która zajmuje się profilaktyką raka jajnika i szyjki macicy. Wraz z mężem jesteśmy lokalnymi ambasadorami tej organizacji i niebawem rozpoczynamy partnerski projekt pn. Kobiety dla Kobiet. Chcemy na terenach wiejskich szerzyć wiedzę na temat profilaktyki raka szyjki macicy i uświadomić kobietom, jak ważne dla nich są regularne badania ginekologiczne.

IŁ: Czego pani życzyć

KK: Zdrowia, a reszta sama przyjdzie. Energia cały czas jest. Raz więcej raz mniej, ale jest.

Pani Katarzyna dużo opowiadała mi o realizowanych projektach, o przygodach, o emocjach związanych z pracą z ludźmi i realizacją działań. Opowiadała w bardzo ciekawy i wciągający sposób, z ogromną pasją. Nie da się nie zauważyć że praca społeczna jest częścią jej życia.