Ewa Woźniak

Mar 21, 2018 w Aktualności, Sylwetki LGD

Pani Ewa jest założycielką Polskiego Związku Emerytów i Rencistów – Koło Przybiernów. Działa również w Sądzie jako ławnik sądowy oraz wydaje legitymacje emerytom i rencistom. Otrzymała odznakę jako przewodnicząca Koła Emerytów i Rencistów.

W lipcu tego roku mija 15 lat, od kiedy postanowiła, że chce pomagać i przekazywać ludziom dobro. Jest społecznikiem – ma to po swoim tacie, przyznaje. Uważa, że zawsze trzeba iść do przodu i nie poddawać się. Początkowo w Kole było 15 członków. Obecnie jest zapisanych 150 osób.  Dzięki niej wiele osób mogło skorzystać i korzysta nadal, m. in. z wielu wycieczek zarówno w Polsce jak i za granicą.

Elżbieta Czwartos: Od czego Pani zaczęła zakładając Koło Emerytów i Rencistów?

Ewa Woźniak: W 2003 roku napisałam ogłoszenie, że będzie zebranie i tak to się zaczęło.

E.C.: Ile razy do roku odbywają się takie zebrania?

E.W.: Dwa razy. Ustalamy program, co chcemy robić, gdzie wyjechać, jakie wydarzenia zorganizować.

E.C.:  Co daje Pani ludziom, że jest ich coraz więcej?

E.W.: Ludzie starsi chcą wyjść z domu, nie czuć się samotnie. My jesteśmy jak rodzina. Każdy może się wyżalić trochę, porozmawiać, wspieramy siebie nawzajem. W grupie jest siła.

E.C.:  Może Pani powiedzieć gdzie udało się Pani zorganizować wyjazdy?

E.W.: Teraz planuję wyjazd do Zakopanego. Mogą jechać całe rodziny z dziećmi. Byliśmy m. in. w Trójmieście, Berlinie, Szwecji, na pielgrzymkach w Częstochowie, Licheniu, Kalwarii Zebrzydowskiej…

Organizuje również imprezy i inne wydarzenia – nie jest to proste. Jestem odpowiedzialna za całokształt. Na „Dni Seniora” przyszło ok 160 osób.  Uczestniczymy też w Światowym Dniu Seniora. Jest Msza ogólna za Seniorów, Emerytów i Rencistów. Jesteśmy zapraszani przez szkoły, Maszewo, Akademię III Wieku, Stowarzyszenia.

E.C.:  Czy każdy kto jest członkiem otrzymuje legitymacje członkowską?

E.W.:  Tak każdy dostaje legitymacje, odprowadza składki.

E.C.: Z Czy chciałaby Pani zorganizować imprezę na XV lecie?

E.W.:  Tak.

E.C.:  Co Panią uszczęśliwia?

E.W.:  To, że ludzie są szczęśliwi, że mogą porozmawiać, wyżalić, że mogę im pomoc pokierować np. do odpowiednich placówek, powiedzieć gdzie mogą się udać i z jakich ulg skorzystać.

E.C.:  Co Pani robiła 15 lat temu, zanim podjęła się Pani bycia społecznikiem?

E.W.:  Wcześniej byłam księgową. Robiłam też na drutach, szyłam swetry na maszynie i jak to w życiu bywa, wszystko się zmienia. Dostałam drugą szansę od życia, nie mogłam nie skorzystać.

E.C.:  Czy jest coś co chciałaby Pani zmienić?

E.W.:  Chciałabym, żeby młodzi ludzi się bardziej angażowali, byli  bardziej otwarci i chętni do działania.