Dorota Olszewska

Kwi 25, 2018 w Aktualności, Sylwetki LGD

Szczęśliwa żona i matka trójki dzieci. Prowadzi gospodarstwo rolne i uwielbia dary natury. Od urodzenia mieszka w Krępsku i tu ma swoje miejsce, które daje jej wszystko czego potrzebuje.

Irmina Łachacz: Gdzie był początek zainteresowania zielarstwem.

Dorota Olszewska: Zaczęło się od zakupów  w sklepie odzieżowym. Mam swój sklep w którym lubię robić zakupy. Któregoś dnia poczułam ładny zapach. Sprzedawczyni rozpylała go w sklepie. Zapytałam co to jest? Powiedziała mi, że to olejki eteryczne mające działania antybakteryjne by w okresie zimowym nie łapać wirusów. Od słowa do słowa, powiedziałam, że też bym chciała taki olejek. Ta miła Pani podzieliła się ze mną olejkiem, podpowiedziała mi też co mogłabym użyć na moje dokuczające mi wówczas zatoki. Później znów zgłosiłam się po zamówiony olejek i zostałam zaproszona na spacer zielarski. I tak się zaczęło. To było około 5 lat temu. Po tym spotkaniu zaczęłam dużo czytać o roślinach i ich właściwościach. Głównie o roślinach, które tutaj rosną, które można znaleźć tu w okolicy. Szukałam roślin, które mają właściwości lecznicze. Dużo i często chorowałam, co także wpłynęło na rozwój zamiłowania do roślin nie tylko leczniczych. Nawet mam tu taką, która przyszła pod dom. Szukałam jej, myślałam, że jej nigdzie nie ma. Dziurawiec. Szukałam go długo i jadąc rowerem znalazłam. Ale przyszedł bliżej, rośnie obok mojego domu i u sąsiada. Mówi się, że zioła same szukają człowieka one wiedzą komu są potrzebne. To taka pasja. Ja wychodzę z domu i się tym cieszę. Bardzo lubię robić nalewki. Ale nie  tylko nalewki, którymi można się alkoholizować. Chodzi tu też o nalewki z ziół i owoców, które można dodać do herbaty. Np. Nalewka z dziurawca – działa jako antydepresant i nie tylko. Jaka ona ma piękny czerwony kolor…

Pani Dorota przyniosła kilka swoich wyrobów i opowiadała dalej…

I.Ł.: Trochę tego jest. Co Pani przyniosła?

D.O.: Co z tymi ziołami? Kiedy zaczęłam je zbierać, zrobiło się ich pełno w domu. To w kotłowni, to na strychu. Tu się susza, tam wysuszone. Ale co dalej z nimi , co z nimi robić. Na początku to tak chyba jest. Samo zbieranie jest taką przyjemnością, że chce się dużo i dużo. Poznaje się tą roślinkę, suszy, ale co dalej? Co z tego, że ona tak sobie leży? Dopiero po tym jak minie ten etap zbierania, jest moment, że sobie przypominamy o tym, że coś na strychu leży. I zaczyna się…

I.Ł.: Dużo trzeba nazbierać by coś z tego zrobić?

D.O.: Nie trzeba dużo, by wystarczyło do czegokolwiek. Czasem wystarczy bukiecik. Na przykładzie dziurawca, nalewkę taka robi się w stosunku 1:10/1:5. 100 gram ziela i 1l/0,5l alkoholu. Nie może to być każdy alkohol. Spirytus jest za mocny. Kiedy ma się swoją upatrzoną roślinkę to trzeba wiedzieć, poczytać. Dużo informacji jest teraz w Internecie. Z tych suszonych ziół również można robić nalewki, maceraty, napary. A jeśli już wydaje się , że nic z nich nie zrobimy to i tak  możemy zrobić wywar i dodać do kąpieli.

Ta nalewka z dziurawca. Kiedy ją zrobiłam pierwszy raz była za słodka, a w tym roku nie dodałam miodu i połączyłam obydwie – jest idealna. Piękny czerwony kolor z takich żółtych kwiatków.

A tu coś takiego leczniczego, bo czosnek jest jednak ostry i dzieci nie zawsze chcą go jeść. A tu- zalewam czosnek miodem, to stoi i dochodzi. Potem odlewam miód i mam syrop. Dzieci to lubią. Muszą być zachowane proporcje. A czosnek później zjadam.

Tu mam wino enzymatyczne z kwiatów kasztanowca, dobre na naczynia krwionośne. 100 gram kwiatów i 1litr wina i tak macerujemy 3 tygodnie. Zalewamy winem do 12 %. Nie może być mocniejsze. Kiedyś zrobiłam wino enzymatyczne z pączków porzeczki czarnej. Bardzo dobre. Tu mam coś na wątrobę – z żółtnicy. Z reguły większość roślin można jeść. Mniszek jest znany i popularny. Z liści można zrobić sałatkę, a z kwiatów np. nalewkę, miód. Z ziół można robić przetwory. np. z owoców i kwiatów czarnego bzu robię syrop, można zrobić szampana. Tu mam  herbatkę z kwiatka: to taka herbatka z kwiatów bzu lilaka. Moja koleżanka, która jest moją inspiracją, ma na swojej stronie przepiękne opisy i przepisy. Z wielu ziół można zrobić herbatę. Liście brzozy, wierzbówka kipirzyca, wierzbownica kosmata. Proces tworzenia własnej herbatki nie jest bardzo skomplikowany , gorąco polecam.

Wczoraj byłam na spacerze i szukałam roślinki. Chciałam znaleźć arcydzięgiel. Wygląda jak duży koper. Chciałam zrobić nalewkę z korzenia, ale się tak rozpędziłam, że nie zabrałam szpadelka. Ale jeszcze ziemia jest zmarznięta nie mogłam go wykopać ręcznie. Więc odpuściłam. Musze poczekać aż zrobi się cieplej. Z korzeni można zrobić dużo rzeczy, z pokrzywy, mniszka… Jak tym się nie interesować, jak tu jest ogrom wiedzy, nie do ogarnięcia. W Internecie jest bardzo dużo informacji tylko trzeba wiedzieć gdzie szukać.

I.Ł.: Czy są jakieś kursy zielarskie?

D.O.: Tak, są. Np. W Krośnie jest kurs zielarski fitoterapia. Moje znajome kończyły ten kurs. Inne w Katowicach lub Krakowie. Dziewczyny pięknie działają. Robią cuda,  tak jak moja znajoma Inez. Warsztaty i zloty są bardzo ciekawe. Między wierszami można dowiedzieć się bardzo wielu ciekawych rzeczy. Na wykładach opowiadając o ziołach mówią jeszcze inne rzeczy powiązane z roślinami, które by nam w życiu do głowy nie przyszły. Bardzo fajna sprawa. Wiedza jest kosmiczna. Trzeba wiedzieć co na co… Są zioła zabronione.

I.Ł.: Ponieważ są pod ochroną?

D.O.: Ponieważ zawierają w sobie substancje szkodliwe i trujące. Wiadomo, że ważne są proporcje. Dawka decyduje o tym kiedy coś jest lekarstwem, a kiedy coś jest trucizną.

I.Ł.: Do czego Pani jeszcze wykorzystuje zioła?

D.O.: Do kosmetyki ( i w tym momencie pojawił się jeszcze większy uśmiech na twarzy). W zasadzie z każdych ziół, można zrobić preparat, który możemy dodać do kremu, toniku, mydła. Moje pierwsze mydło było z nagietkiem. Za pierwszym razem miałam zestaw do robienia mydła i dodałam swoje zioła. Moja znajoma Inez prowadząca bloga ”Herbiness – ziołowy posmak życia”. Namówiła mnie kiedyś abym poprowadziła warsztaty z robienia kremu. Nigdy wcześniej nie robiłam kremu. (dodaje z uśmiechem). Dała mi przepis z jakich składników go zrobić. Pierwsza próba była w domu – udało się i na warsztatach także. Wystarczy bardzo chcieć to wiele rzeczy jest możliwych.

Tu mam dużo różnych olejków eterycznych – wykorzystać można je wielorako – nie sposób umieścić ich zastosowania w jednym zdaniu. Zrobiłam krem, płyn do higieny intymnej, mydełko. Osoby, które mają doświadczenie i wiedzę, ukończyły kursy robią przeróżne rzeczy. Maści, kremy o różnych właściwościach… to jest proste, ale trzeba mieć, także chęć i potrzebę to zrobić. Jak się tego nie czuje, to robienie dla robienia mija się z celem. Ja robię tylko dla swojego użytku. Nie czuję potrzeby robienia na większa skalę czy na zamówienia. Ja ogarniam to na potrzeby własnego zwariowania. Jak widzę jakąś roślinę to już nie jest dla mnie chwast tylko roślina z imienia. Z liści lipy możesz robić sałatki. Wychodzisz na spacer i to skubniesz, to natniesz. To jest właśnie takie zafascynowanie i pasja. Natura jest tak bogata…

I.Ł.: Pani marzenie?

D.O.: Ciężko z tym marzeniem, bo wszytko co mi potrzebne mam. Idzie wiosna, rośliny wypuszczają liście – wychodzisz zrywasz sobie i zjadasz. Chciałabym rozwijać swoją pasję ,robić więcej leczniczych nalewek i syropów.

I.Ł.: To tego Pani życzę. Dziękuję za rozmowę.

Pani Dorota pokazywała mi dużo różnych olejków i opowiadała jakie jest zastosowanie. Jak łączyć składniki. Opowiadała to z niesamowitą przyjemnością i pasją w oczach. To faktycznie ogrom informacji.:)