Danuta Latosińska

Mar 16, 2018 w Aktualności, Sylwetki LGD

Pani Danuta mieszka w Przybiernowie ze swoim mężem. Do Przybiernowa przeprowadziła się już przed studiami, wcześniej mieszkała w Stargardzie. Od najmłodszych lat malowała i z tym wiązała swoje plany na przyszłość. Po szkole podstawowej zdawała do Liceum Plastycznego, ale Panią Danusię pochłonął sport i w tym kierunku podążała. Skończyła AWF, trenowała lekkoatletykę. Sport przez całe życie zawodowe i prywatne. Przez wiele lat pracowała jako nauczyciel wychowania fizycznego w Przybiernowie, ale przyszedł moment, że prowadziła również lekcje z plastyki. Szkoła, samorząd, zespół taneczny – Pani Danusi mile wspomina te czasy i uśmiech pojawia się na jej twarzy.

Elżbieta Czwartos: Pamiętasz kiedy namalowałaś swój pierwszy obraz?

Danuta Latosińska: Tak, pamiętam – to ten mały obrazek w ramce. To chyba mój mały pierwszy obraz. Zostawiłam go sobie na pamiątkę.

E.C.: Masz swój ulubiony obraz?

D.L.: Tak, namalowałam go dla swojego męża Marka. Ona mi się najbardziej podoba, jest bardzo precyzyjny i widać każdy szczegół. Podoba mi się.

E.C.: Skąd czerpiesz inspiracje?

D.L.: Na przykład z książek. Tą dostałam od księdza i przeglądając różne fotografie, zachody słońca, postanowiłam, że spróbuję na płótnie ale nie pędzlem. Wiesz czym ten obraz namalowałam? Gąbką. Bardzo prosto, ale ciekawy efekt.

E.C.: Co robisz ze swoimi pracami?

D.L.: Oj, malowałam i dawałam znajomym jako prezent. Prawie wszystkie moje prace się rozeszły po znajomych.

E.C.: Jakimi farbami malujesz?

D.L.: Akrylem, olejem, temperą, próbowałam też akwarelą.

E.C.: A co najbardziej lubisz malować?

D.L.: To zależy od nastroju. Ołówkiem rysowałam martwą naturę, a większość to krajobrazy, kwiaty, natura.

E.C.: O czym marzysz?

D.L.: Chciałabym mieć swoje miejsce, taką pracownię, w której mogłabym się wyłączyć zapominając o świecie. Chyba żyję tymi marzeniami. Póki co mam swoją działkę i tam mój mąż zrobił mi sztalugę, która czeka, aż zrobi się cieplej. Kiedyś uwielbiałam tańczyć, ale to było dawno temu, natomiast jestem wciąż aktywna i to mi daje dużo radości. Bez ruchu chyba bym nie wytrzymała.

E.C.: Czy zaraziłaś kogoś z rodziny swoją pasją?

D.L.: Moje wnuki. Zobacz na jego prace. Ma 2,5 roku a już „śmiga”- lubi malować.

E.C.: Czego potrzebujesz, żeby malować?

D.L.: Materiałów. Nie tylko mam na myśli malowanie. Jak mam nożyczki, kartki, to już sobie wymyślam i tworzę. W szkole każdy czekał na to „co ta Danusia wymyśli”.

E.C.: Jaki jest Twój osobisty sukces?

D.L.: Trudne pytanie. Myślę, że to, że skończyłam kurs fitness – duże wyzwanie, myślałam, że nie dam rady, że się wycofam, ale się udało. Dużo pracowałam nad sobą, żeby dotrwać do końca, ale było warto i jestem z siebie dumna.

E.C.: Co Cię uszczęśliwia?

D.L.: Rodzina