Beata Woźniak

Wrz 20, 2018 w Aktualności, Sylwetki LGD

Pani Beata Woźniak. Pedagog, nauczyciel, członek Rady Sołeckiej, kobieta aktywna, społecznik. Prowadzi wraz z Panem Zbigniewem Szymańskim Młodzieżową Drużynę Pożarniczą. Miałam przyjemność poznać Panią Beatę podczas spotkania dotyczącego Strażomaniaków. Osoba, która inspiruje nie tylko dzieci, ale i osoby dorosłe do działania.

Irmina Łachacz: Skąd u pani chęć pracy na rzecz dzieci i dorosłych?

Beata Woźniak: Nie wiem, ja to chyba mam w sobie, taką wewnętrzną potrzebę, chęć pomocy i działania dla innych. Mam to chyba po mamie ( śmieje się). Jestem w radzie sołeckiej i założyłam z seniorkami w ramach Koła Gospodyń Wiejskich – chór Dębiczanki. Działam nie tylko w szkole, ale także poza nią. Od początku swojej pracy angażowałam się w różne aktywności -prowadziłam kółko teatralne, współuczestniczyłam w redagowaniu gazetki szkolnej, prowadziłam Ligę Ochrony Przyrody, sklepik szkolny, organizowałam różne akcje okolicznościowe, charytatywne.

I. Ł.: Skąd Pani pochodzi?

B. W.: Pochodzę z centralnej Polski i przyjechałam tu 20 lat temu. Nie tyle za mężem, co po studiach przyjechałam do pracy, jako pedagog szkolny. Miałam pracować tylko rok i tak tu zostałam.

I. Ł.: Co daje Pani takie działanie?

B. W.: Na pewno zmęczenie, na koniec ( śmieje się). Nie zastanawiałam się nad tym. To chyba w jakiś sposób jest mi potrzebne, kontakt z ludźmi. Na pewno satysfakcję i poczucie spełnienia. Chyba zawsze byłam trochę idealistką. Mam w sobie dużo wiary w ludzi, że można wszystko i wszędzie. Próbowałam się tego pozbyć, by bardziej realnie uczestniczyć w życiu, ale nie udało się ( śmieje się). Mam taką potrzebę i tak robię. To, czego się podejmuję staram się zrobić bardzo dokładnie.

I. Ł.: A co z Kołem Gospodyń Wiejskich?

B. W.: Nasze KGW jest świetne, kobiety są niesamowite, mają fantastyczną energię. Odrodziły się na nowo. Uczestniczyły w wielu zajęciach i projektach u Kasi Kamińskiej. Są to kobiety, które chcą czegoś więcej od życia, które szukają doznań artystycznych, kulturalnych. Uczestniczyły w wielu warsztatach i dzięki temu zaangażowały się w koło i udzielają się wszędzie gdzie się da. Same się organizują. To kobiety do tańca i do różnica. Świetnie się bawią. Zawsze chętne do pomocy.

I. Ł.: W ile grup jest Pani zaangażowana?

B. W.: Drużyna Pożarnicza, Koło Gospodyń Wiejskich i Rada Sołecka. Ale jeśli mogę gdzieś pomóc to to robię, jeśli potrzebuję pomocy to się o nią zwracam. Jeśli nawet nie jestem „przypisana” do jakiegoś działania to staram się nie odmawiać pomocy, jeśli ktoś o to poprosi. Gdzie mnie poniesie tam jestem. Jestem cierpliwa i spokojna (nie zawsze udaje mi się to w domu – śmieje się), ale jestem zwolenniczką zasad i ich przestrzegania.

I. Ł.: Z czego jest Pani dumna?

B. W.: Jestem bardzo dumna z syna. Jest bardzo rozsądny, zaradny i dużo pracuje. Ma rewelacyjne osiągnięcia w nauce. I powoduje, że jestem szczęśliwa – to moja największa radość i mój sukces. A zawodowo to chyba to, że pracuję i działam już tyle lat i jeszcze mam energię i się nie wypaliłam zawodowo. Z tego się bardzo cieszę. Czasami czuję zmęczenie, ale chcę i nie daję się mu. A jeżeli ktoś skorzystał z mojej pomocy i porad zawodowych to bardzo się cieszę. Cieszę się z tego, że ludzie chcą do mnie przychodzić i ze mną rozmawiać.

I. Ł.: Jak Pani odpoczywa?

B. W.: Lubię spać, teraz mogę sobie na to pozwolić ( Śmieje się), to mi dużo daje. Uwielbiam tańczyć i taniec jest dla mnie świetnym sposobem na odpoczynek. Taniec to mój sposób relaksacji. Czytam książki, słucham muzyki, lubię ruch i aktywne spędzanie czasu.

Co mnie jeszcze czeka nie wiem, mam pomysły, które chciałabym zrealizować, ale czas pokaże. Dla mnie priorytetem jest współpraca. Uważam, że dzięki niej można wiele zrobić i wiele zmienić na lepsze. Swoją pracę w Radzie Sołeckiej zaczęłam takim cytatem: „ Spotkać się to początek, zgodzić się to postęp, pracować razem to sukces” (Henry Ford).

I. Ł.: O czym Pani marzy?

B. W.: Doceniam zdrowie, i stwierdzam, że to jest największe marzenie – by być zdrowym i by moi najbliżsi byli zdrowi. Najbardziej przeraża mnie myśl, że mogłabym być schorowana i nie mogłabym nic zrobić, wyjść, działać. To zdrowie jest najważniejsze. Obym miała je jak najdłużej. Ważna jest także energia do działania oraz równowaga psychiczna. Chciałabym również tak jak do tej pory mieć szczęście do ludzi, którzy są wokół mnie. A cała reszta nie jest taka ważna.

I. Ł.: Dziękuję Pani za spotkanie i niezwykle inspirującą rozmowę.