Barbara Kubiak

Lip 2, 2018 w Aktualności, Sylwetki LGD

Wywiad z Panią Barbarą Kubiak z Czarnogłów

I.Ł: Czy pochodzi Pani z Czarnogłów?

B.K.: W Czarnogłowach mieszkam od urodzenia, na co dzień zajmuję się gospodarstwem domowym, domem. Dawniej jak dzieci były w domu to i szyłam. Nauczyłam się od siostry i szyłam ubranka dzieciom, mężowi i sobie.

I.Ł: Co robi Pani na co dzień?

B.K.: Bardzo lubię czytać książki, oglądać filmy i rysować. Bardzo lubię rysować. Razem z wnuczką często rysujemy. Ona naśladuje i próbuje razem ze mną. Ma zdolności.

I.Ł.: Od kiedy zaczęła się pani przygoda z malowaniem?

B.K.: Moja przygoda zaczęła się już od szkoły podstawowej: rysunek, malowanie. Bardzo lubiłam już w szkole jak byłam mała. Miałam iść do szkoły plastycznej po 8 klasie podstawówki. Miałam zdawać egzaminy, ale niestety nie udało mi się dojechać na egzamin. Bardzo później żałowałam i przeżywałam, że się nie udało. Młodo wyszłam za mąż. Urodziłam dzieci i z nimi głównie spędzałam czas. Sami wspólnie robiliśmy lalki, rysowaliśmy. Nasze rysunki kiedyś były wystawione tu w tym klubie. Od dziecka lubiłam rysować, zawsze ciągnęło mnie w tą stronę. To chyba po tacie. Mój brat też ładnie rysował, a teraz mój syn. Druty mniej lubię, ale szycie na maszynie to dla mnie fajna przygoda. Kiedyś przecież ubrania nie były tak dostępne jak teraz. W domach się szyło dzieciom stroje, a teraz wszystko jest na wyciagnięcie ręki. Tu się obszyło, tu jakiś koziołek z pasmanterii przyszyłam i super wyglądało. Pracowałam w szkole i pomagałam Pani która prowadziła kółko teatralne. Przygotowałam stroje na 11 listopada. Chłopcy tańczyli taniec wiec uszyłam im strój – taki wojskowy. Dzieciom stroje na bale przebierańców. Teraz można je kupić w sklepie, a dawniej to mamy własnoręcznie przygotowywały.

I.Ł.: Co najbardziej lubi Pani malować?

B.K.: Malować mogę wszystko. Bardzo lubię: krajobrazy, budynki, ludzi. Tylko muszę widzieć to co maluję, mieć model. Lubię pejzaże, domy, kościoły. W młodości miałam swój ulubiony motyw, który cały czas malowałam: zamki i ruiny. Widziałam w książce piękny zamek i zaczęło się. Bardzo lubię drzewa, zimową i jesienną porą. Mają swój urok.

I.Ł.: Czym najchętniej Pani maluje?

B.K.: Ciężko mi powiedzieć Najczęściej ołówkiem i farbami – akwarele lub plakatowe. Takimi, którymi malują dzieci w szkole. Nie mam specjalnych przyborów. Maluję na brystolach, czasem na kartonie.

I.Ł.: Czy poza malowaniem i szyciem próbowała Pani czegoś jeszcze?

B.K.: Bardzo lubię książki i filmy historyczne. Historia jest czymś co mnie ciekawi i interesuje. Lubię słuchać, czytać i oglądać. Ostatnio malowałam w tamtym roku, teraz nie mam co, brak inspiracji (dodaje z uśmiechem). Nigdy nie próbowałam decoupage’u czy filcu. Ale chętnie bym poznała co to jest. Tu jest praca mojego syna, sam wyrzeźbił. Tu jego praca robiona ołówkiem. Po mnie ma zdolności (dodaje ze śmiechem).

I.Ł.: Czy jest jakaś praca, która sprawiła Pani dużo trudności?

B.K.: Tak, chyba kwiaty które malowałam. Najpierw ołówkiem szkic a później farbą ( pani Barbara pokazała mi później swoje prace).

I.Ł.: Jest Pani samoukiem?

B.K.: Tak. Nie byłam nigdy na żadnym kursie, ale jakby było coś zorganizowane to chętnie bym wzięła udział.

I.Ł.: Czy, któraś z Pani prac jest szczególnie wyjątkowa? Z czego jest Pani dumna najbardziej?

B.K.: Takiego wyjątkowego to ciężko powiedzieć. Stroje do szkoły. bardzo się cieszyłam, że mogłam im to zrobić i w tym występowali. Jest jedna sukieneczka, którą uszyłam mojej wnuczce… Przebrała się za Madonnę i tańczyła nam La Isla Bonita (dodaje ze śmiechem).  Miała wtedy chyba 5 lat. To było piękne. To szyłam z głowy. Czasem mam wizje co mogę zrobić, wykrajam na papierze i później materiał. Moja siostra pięknie szyje. Teraz umiejętność szycia jest rzadka. Wszystko jest tak dostępne, że nie ma już przymusu by potrafić szyć. Popołudniami szyłam, malowałam, gdy nie miałam co robić.

I.Ł.: Przy czym Pani odpoczywa najbardziej, co Panią relaksuje?

B.K.: Czytam, słucham muzyki, czasem oglądam telewizję. Więcej przyjemności jednak sprawia mi malowanie i rysowanie niż szycie. Teraz nie maluję. To nie ten moment, czekam na inspirację. Mam dużo starych zdjęć i zastanawiam się czy  nie narysować czegoś retro, na bazie starych zdjęć.

I.Ł.: Wnuczka chętnie szyje z Panią?

B.K.: Tak, bardzo chętnie uczy się szyć, maluje i śpiewa. Cieszy się kiedy coś robi. Szyje. Piecze ciastka. Potrafi też lepić pierogi. Dzieci także chętnie się uczyły. Szyły sobie stroje na wydarzenia i imprezy.

(Pani Barbara nagle wyjmuje stare tajemnicze pamiątki pełne wspomnień)

Tu mam rodzinne pamiątki. Stare zdjęcia z około 1914-1915 roku. Tu są pamiątki po ojcu. Dlatego bardzo mnie interesuje historia. Tu jest to co nosił w Stalagu- numer I, i listy które pisał do mamy. Ocenzurowane. Pięknie pisał. Jak wrócił w 1947 z wojny to mnie nie było jeszcze na świecie, ale bardzo lubiłam słuchać jego opowieści jak byłam mała. Bardzo mnie interesuje okres wojenny. Chciałam wszystko wiedzieć o bitwach, w których brał udział. Dużo mi opowiadał jak walczyli, o tym co się działo.

I.Ł.: O czym pani marzy?

B.K.: O spokoju, żeby się nie denerwować. Żyć w zdrowiu. By jak najdłużej człowiek mógł sam przy sobie zrobić. Malowanie daje mi spokój, sprawia przyjemność, radość.

I.Ł.: Czego mogę Pani życzyć?

B.K.: Zdrowia. Przede wszystkim zdrowia, bym mogła w tym wieku jak najdłużej samemu móc robić w domu i gospodarstwie.